Droga krzyżowa, czyli o tym czy chrześcijanie to masochiści

Jeśli kto wierzy we Mnie, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje. Z pewnością całkiem nieźle kojarzycie „Pasję” Mela Gibsona. Poza wszelkimi walorami natury religijnej, to w końcu bardzo dobry film. Ja włączyłam go przy okazji Niedzieli Palmowej, uznając, że skoro zaczyna się Wielki Tydzień, to wypada w niego…

„Mój dziadek był drzewem czereśniowym”. I kowalem. I jeziorem w lecie

  Po nos zakopana w ciepłą kołdrę, przy nikłym świetle nocnej lampki pochłaniałam książkę Angeli Nanetti, nie potrafiąc oderwać się nawet na chwilę. Skończyłam równo o 1.18., ze łzami w oczach rejestrując fakt, że to już koniec, że już więcej nie będzie, a w ogóle to pora spać. Ale zasypiając zdążyłam jeszcze uchwycić się nadziei,…

Nie milcząc o „Wieży milczenia”

Mam nieprzyjemne wrażenie, że biorąc do ręki książkę Remigiusza Mroza, przywołałam nieprzychylną aurę, bo kiedy zaczęłam ją czytać, przyszło szalone ochłodzenie. Jakby nazwisko autora zobowiązywało do zmian atmosferycznych. Ale nic to – jak mawiał pan Michał. Nie będę się bez potrzeby obwiniać, bo to niezdrowe. Lepiej zmierzać ku meritum. Szczególnie, że widok za oknem zwiastuje…

Przybyłam, zobaczyłam, oni zwyciężyli – część II

W swoim ostatnim wpisie opisywałam zwycięstwa. Wbrew tytułowej parafrazie nie była to jednak wygrana Juliusza Cezara pod Zelą (47 r. a.C.) ani też odsiecz wiedeńska Jana III Sobieskiego (1683 r.). Były to zwycięstwa dużo bliższe, które dane mi było oglądać na własne (niepozbawione wady wzroku) oczy. Wpis jednak urwałam z powodu za dużego nasycenia treścią….

Przybyłam, zobaczyłam, oni zwyciężyli – część I

Dobrze jest zwyciężać, ale dobrze też patrzeć na zwycięzców. Bo można się czegoś nauczyć. I nie mówię tu tylko o pokorze bądź pewności siebie, choć obserwując zwycięzców zza kulis można ćwiczyć się w każdej z tych cech. Jednak patrząc na czyjś talent odkrywamy swoją własną wrażliwość i otwieramy umysł. Serce i rozum. Bo jest wiele…

Brutalizm z kartek ściekający, czyli o tym czy podobał mi się „Drach”

Ziymia to je taki srogi drach, łażymy po jego ciele, a na grubach kopiymy jego ciało, kere je czystym słõńcym. Drach znaczy latawiec. Ziemia jest częścią nas. My jesteśmy częścią ziemi. Szczątki ludzkie wnikają w ziemię, stając się jej nieodłącznym elementem. Ludzie żywią się owocami ziemi. To filozofia Twardocha. W „Drachu”. Już od pewnego czasu…

„Rysowanie to praca od euforii do depresji” – wywiad z Jarkiem Kozłowskim

„Jarek Kozłowski – rysunki”. Chyba większość użytkowników facebooka chociaż raz (a zazwyczaj więcej) widziało stronę z niezwykle błyskotliwymi satyrycznymi rysunkami Jarka. Dużo węższe jest natomiast grono tych, którzy mogli go poznać osobiście i przekonać się o tym jak miłym i sympatycznym jest człowiekiem. Moje babcine serce pęka z dumy, bo znalazło się w tym gronie. Ale…

Sinusoida

Moje ciało ukryte za grubym, wełnianym swetrem drży w tym samym rytmie, co liście krzewu za oknem. Dopełniamy się. Czuję jak ja w środku mnie, robiąc kanapki przy kuchennym stole, zgina się nagle wpół, wybuchając płaczem. Widzę to, siedząc niemo na kanapie, intensywnie wpatrując się we własne wnętrze. Wiem, że to tylko moment. Chyba już…

Gawęda o mistrzu pióra. Andrzej Stasiuk „Wschód”

Stając przed odbiciem własnego umysłu sama stawiam sobie pytanie „dlaczego”. Może dlatego, że jestem jego częścią albo on jest częścią mnie. Choć nie tylko. Wiem, że jest nić między mną a jego autorem. Czasami stykam się z kimś – i choć niebezpośrednio, poprzez jego słowa czy skrawki wypowiedzi – czuję jak nić ciągnie. Wtedy wiem….

Wielka stopa w białym puchu

Muszę przyznać, że dziecięcą radość sprawia mi skrzypienie białego puchu pod moją wielką stopą rozmiar 40 (mało subtelnie jak na kobietę, ale cóż: działa jak natura chciała). Nawet jeśli ten biały puch jest trochę nie w czasie, bo przyjmuje się raczej, że marzec nie jest miesiącem przynoszącym zimę. Co więcej: przynosił do niedawna zupełnie inną…