Ojciec i syn w „Nagim Sadzie”

IMG_20200323_163111

Zazdroszczę ludziom, którzy potrafią pisać dobre recenzje. Np. Ona. Albo Ona. Moje są poprawnymi szkolnymi wypracowaniami na 4+. Polonistka by zaakceptowała, ale polotu w nich nie ma. Ten brak umiejętności tworzenia dobrych recenzji gryzie się we mnie z palącym pragnieniem dzielenia się tym, co przeczytałam. Zawsze kochałam rozmawiać o przeczytanych książkach, nawet jeśli mam w tej materii pewne ograniczenia. Dlatego dzielę się mimo wszystko.

Jest coś w sadach. I nie mówię tylko o drzewach obficie (bądź nie) rodzących owoce. Moja babcia ma sad. W dzieciństwie ja i moje rodzeństwo bardzo lubiliśmy się w nim bawić. Mieliśmy ulubione drzewa, na których ja okupowałam najniższe gałęzie, bo od zawsze cierpiałam na lęk wysokości. A wakacyjne zbiory porzeczek jednoczyły całą rodzinę. Siadaliśmy tyłkami na plastikowych skrzynkach, nasze głowy od słońca chroniły przypadkowo rozdane przez babcię kaszkietówki i rwaliśmy. Młodsze pokolenie robiło wyścigi, kto szybciej uzbiera łubiankę. Wygrywał brat, ale trochę kantował. Trochę bardzo.

Nie dziwię się, że Wiesław Myśliwski wybrał właśnie nagi sad. Na tytuł swojej książki i na jej motyw przewodni. Książki, którą czytałam (o zgrozo!) pół roku. Mimo że po ferdydurkowsku Myśliwski wielkim pisarzem jest.

IMG_20200323_163216

Ja jednak byłam trochę zmęczona. W „Nagim sadzie” okazało się być zbyt jednostajnie. Była to długa, snująca się przez dwieście stron podróż po refleksjach, a ja byłam głodna jakiejś historii, emocji czy poruszenia. Owszem, refleksje Myśliwskiego niejednokrotnie okazywały się trafne. Dużo z nich mi się podobało, z wieloma się zgodziłam, sporo podkreśliłam lub oznaczyłam tajnymi znakami na marginesach. Przy niektórych spostrzeżeniach dotyczących relacji syna z ojcem zapisałam analogie do relacji człowieka z Bogiem (a może do mojej relacji z Bogiem?). Należy więc uznać, że spotkałam się z tą książką i weszłam z nią w autentyczny dialog – ale się z nią nie zżyłam. Nie zaiskrzyło. Spotkanie nie zaowocowało płomiennym romansem. Nie tęskniłam za powieścią – jak to często bywa, że pędzimy z pracy do domu przez całą drogę marząc o zjednoczeniu z porywającą lekturą (przyznajmy, jest w tym całe morze namiętności). Nie. Czytałam przez kilka miesięcy, sięgając co jakiś czas – z niechęcią. Z drugiej strony, gdy już czytałam, nieraz rodziły się w mojej głowie myśli wypełnione jednakowoż zauroczeniem.

„Och, jakie to piękne!”

„Och, jakie to trafne!”

„Och, czuję tak samo!”

„Och, w tym jest przecież Bóg!”

Świadczy to chyba o tym, że nie pozostałam zupełnie niewrażliwa na urok lektury. Bo też tak zupełnie to się nie da. Myśliwski starannie dobiera słowa, więc język jest dopieszczony, jest w nim masa elegancji. Używa ładnych metafor, w treści  mnóstwo poezji. No i przede wszystkim jest mędrcem. Książka „Nagi sad” (a pewnie i inne tego autora) to skarbiec życiowych mądrości. Świadczy o szerokim horyzoncie autora, o otwartej głowie, która sporo przemyśliwuje, przepracowuje – poddaje umysłowej obróbce. Ogółem: człowiek myślący. Rasowy homo sapiens i to nie tylko z przynależności gatunkowej.

Z drugiej strony miałam wrażenie, że Myśliwski pisze w kółko o tym samym. Że to ciągle ta sama myśl, choć ubrana w inne słowa. Byłam już zmęczona, chciałam odkryć coś nowego, tymczasem to, co mi podał na tacy na początku, wałkowaliśmy przez cały tekst. Było przewidywalnie i jednostajnie. Nie zaskakiwał. Ponadto stylistyka oparta na (bardzo) wielokrotnie złożonych zdaniach ciągnących się przez pół strony, okazała się męcząca. Choć może się nie znam. Lub po prostu gustuję w czymś innym.

„Nagi sad” – książka o relacji ojca i syna/syna i ojca; relacji bardzo zależnej, gdzie syn nie istnieje bez pokładanych w nim przez ojca nadziei i bez jego zachwytu, a ojciec bez swojego obiektu podziwu – nieco mnie zniechęciła do autora. Choć nie można jej ujmować wartości. Za jakiś czas spróbuję sięgnąć po „Kamień na kamieniu” – podobno najlepszą powieść Myśliwskiego. Dziś z rozkoszą oddaję się zaś „Królowi” Twardocha.

IMG_20200323_163259

2 komentarze Dodaj własny

  1. inkoholiczka pisze:

    Dziękuję za komplement :3 A ze swojej strony powiem tylko tyle, że im bardziej subiektywna ocena tym mi się osobiście milej czyta!

    Polubione przez 1 osoba

    1. O, trafne spostrzeżenie! Mnie chyba też 😊

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s