Poratowana przez „słońce i jej kwiaty”

To był bardzo zły dzień. W nocy nękały mnie koszmary, więc obudziłam się pełna mniej lub bardziej określonych lęków, okropnie źle się czułam, chodziłam głodna a w dodatku ciasto na Wielkanoc postanowiło stawiać mi czynny opór i skomplikować przygotowania. I nawet głupio mi było iść do Pana B., żeby powiedzieć Mu: Tato, mam dziś beznadziejny…

Mleko i miód

Zacznę od tego, że kocham poezję. Kiedyś nawet byłam zakochana w jednym poecie, ale w międzyczasie spotkało mnie wszystko, więc zdążyłam już dawno zapomnieć. To wcale nie tak, że od razu było łatwo, kolorowo, że liryki chwytały mnie za serce i chlipałam nad tomikami z tonami velvetu. Oj, nie. Powoli ją odkrywałam. Aż poczułam. I…