Babcia, myszy i ludzie

Ten wpis miał powstać dawno, dawno (czyli jakieś 5 miesięcy) temu, ale w międzyczasie pochrzaniło mi się życie i niestety do tej pory się nie odchrzaniło. Najstarsi górale mawiają: co się schrzaniło, to się nie odchrzani – sęk w tym, że nie bardzo chciałam ich słuchać. Miałam czekać na lepsze czasy, ale niektórzy swojej ziemi…

Okiem Babci: „Podróże z Histofonem. Stacja Lublin”

Lublin. Takie miasto na dzikim wschodzie albo – jak kto woli – obecnych kresach Rzeczypospolitej. Niby na siedmiu wzgórzach jak Rzym, ale mnie się to nijak nie zgadza. Z Włochami łączy nas natomiast całkiem spora dawka renesansu. W tym mieście codziennie się budzę i codziennie zasypiam. Oglądam go zza okien autobusu i wydeptuję w nim…

Kraina mlekiem i miodem płynąca – „Córki latarnika” Jean E. Pendziwol

Mam takie wspomnienie z wczesnego dzieciństwa, że gdy chorowałam, mama robiła mi ciepłe mleko z masłem i miodem. Smakowało wybornie. Moje łóżko zamieniało się wtedy w krainę mlekiem i miodem płynącą, a ja ze smakiem oblizywałam usta. Niedawno przeczytałam książkę, która bardzo mi się z tym kubkiem ciepłego, miodowo – maślanego mleka skojarzyła. Trafiła do…

Łyk kultury

Zima sprzyja obcowaniu z filmem i książką. Służby apelują, że o tej porze roku najbezpieczniej jest zawinąć się w kokon z ciepłego koca, zaparzyć herbatę  i oddać się lekturze albo odpalić dobry film. W każdym razie – ja tak robię. Zagrożenia płynące z nieprzychylnej aury są wtedy zaskakująco mniej straszne. Potwory zostają na zewnątrz, a …

Dalej lama, dalej Mróz

Z tą lamą to taki żart. Jeśli kiepski, to przepraszam. Tylko Mróz jest naprawdę, ale bynajmniej nie na dworze (nad czym szczerze ubolewam). Mróz jest w rękach, na biurku, na kolanach, w łóżku (sic!). W głowie. I coraz bardziej – powiem to nieśmiało – w sercu. Owszem, mam fazę na kryminały. Nie wiem, co się…

Mróz na mrozie: „Czarna Madonna”

Właściwie Mróz mróz niedawno całkiem się ulotnił. Zero skrzypiącej pod butami ziemi, białych gwiazdek z nieba, zmarzniętego nosa i czerwonych policzków. A szkoda, bo lubię taki grudzień. Do tego koc, kniżka, herbata z miodem, cytryną, cynamonem, imbirem i goździkami (mikstura na miarę Papy Smerfa) i da się żyć. A tu po Mrozie mrozie ani widu,…

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, czyli dwa słowa o „Sobowtórach”

Teatr ITP obdarzyłam szczerym i głębokim uczuciem gdzieś w okolicach drugiego roku studiów. Przyjaciółka zabrała mnie na Wesele Dawida i było to jedno z najbardziej udanych wesel, w których dane mi było uczestniczyć. Wspomniane Wesele… było w zasadzie i moim ślubem z teatrem, bo od tamtej pory pozostałam mu wierna. Tak jest do dziś. ***…

Wieszcz

Gdybym miała powiedzieć, jakim czynnościom życiowym poświęcam najwięcej czasu i energii, wymieniłabym spanie, jedzenie i czytanie (ewentualnie naukę, szczególnie że Pan B. stwarzając mą marną osóbkę, musiał wrzucić do kotła porządną dawkę kujonowatości). Kiedy nauczyłam się czytać, wszystkie inne atrakcje, które serwował świat, okazały się puchem marnym, tandetną odpustową zabawką, a może wręcz tanią i…

Obejrzane

Tak już mam, że gdy idzie o oglądanie filmów potrzebuję do tego towarzystwa. Miska popcornu, nogi pod kołdrą, ramię przy ramieniu. Takie seanse to ja rozumiem. Bo bez przedstawiciela gatunku obok to już nie to samo. O ile czytanie książek to rozkosz przeżywana samotnie, z filmami jest inaczej. Przynajmniej w moim przypadku. Jako dzieciak filmy…

Ulubione <3

Po staroświecku uważam, że czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła. Wisława Szymborska Rozpoczynanie tekstu mottem, cytatem z innego autora, jest dość typowym, nieoryginalnym zabiegiem stylistycznym. Skoro jednak robił tak sam Hemingway, to i ja pozwoliłam sobie na podobny wybieg. Szczególnie że Wisławę Szymborską uważam za autorkę uroczą, pełną poetyckiego motylego wdzięku, a…

Znowu Osiecka

Ciekawa sprawa z tym „Neponsetem”. Kupiłam książkę w dość zabawnych okolicznościach. Byłam akurat w mieście, kiedy okazało się, że mam przed sobą dłuższą chwilę wolnego czasu i nie bardzo wiem co ze sobą zrobić. Na szczęście w kamienicy przy Placu Litewskim (Lublin pamięta o unii) znajduje się MCDonald’s, który niczym rycerz na białym rumaku (dlaczego…

„Kroniki z życia ptaków i ludzi” i papużki faliste

Wyznam na wstępie, że nie miałam nigdy szczególnego zamiłowania do ptaków. Owszem, lubię bociany, bo są majestatyczne i kojarzą się z wiosną. I szalenie podobają mi się łabędzie. Ale dla równowagi panicznie boję się gołębi, a w podstawówce hodowałam papużki faliste i byłam dla nich niedobrym opiekunem. To jak je zaniedbywałam, do tej pory wywołuje…