Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, czyli dwa słowa o „Sobowtórach”

Teatr ITP obdarzyłam szczerym i głębokim uczuciem gdzieś w okolicach drugiego roku studiów. Przyjaciółka zabrała mnie na Wesele Dawida i było to jedno z najbardziej udanych wesel, w których dane mi było uczestniczyć. Wspomniane Wesele… było w zasadzie i moim ślubem z teatrem, bo od tamtej pory pozostałam mu wierna. Tak jest do dziś. ***…

Jak Babcia Katolka obejrzała „Kler”

Nie mogłam już patrzeć na te bzdurne „Eklery” na facebookach. Albo na fotoshopowe przeróbki, w których zamiast Gajosa, Jakubika, Więckiewicza i Braciaka widnieje Maksymilian Maria Kolbe lub ks. Jerzy Popiełuszko. Ks. Jerzy to jeden z moich ulubionych świętych, ale domyślam się, że obok prawdziwie świętych kapłanów są i tacy, którym droga do świętości nieustannie się…

Wieszcz

Gdybym miała powiedzieć, jakim czynnościom życiowym poświęcam najwięcej czasu i energii, wymieniłabym spanie, jedzenie i czytanie (ewentualnie naukę, szczególnie że Pan B. stwarzając mą marną osóbkę, musiał wrzucić do kotła porządną dawkę kujonowatości). Kiedy nauczyłam się czytać, wszystkie inne atrakcje, które serwował świat, okazały się puchem marnym, tandetną odpustową zabawką, a może wręcz tanią i…

Obejrzane

Tak już mam, że gdy idzie o oglądanie filmów potrzebuję do tego towarzystwa. Miska popcornu, nogi pod kołdrą, ramię przy ramieniu. Takie seanse to ja rozumiem. Bo bez przedstawiciela gatunku obok to już nie to samo. O ile czytanie książek to rozkosz przeżywana samotnie, z filmami jest inaczej. Przynajmniej w moim przypadku. Jako dzieciak filmy…

Ulubione <3

Po staroświecku uważam, że czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła. Wisława Szymborska Rozpoczynanie tekstu mottem, cytatem z innego autora, jest dość typowym, nieoryginalnym zabiegiem stylistycznym. Skoro jednak robił tak sam Hemingway, to i ja pozwoliłam sobie na podobny wybieg. Szczególnie że Wisławę Szymborską uważam za autorkę uroczą, pełną poetyckiego motylego wdzięku, a…

Znowu Osiecka

Ciekawa sprawa z tym „Neponsetem”. Kupiłam książkę w dość zabawnych okolicznościach. Byłam akurat w mieście, kiedy okazało się, że mam przed sobą dłuższą chwilę wolnego czasu i nie bardzo wiem co ze sobą zrobić. Na szczęście w kamienicy przy Placu Litewskim (Lublin pamięta o unii) znajduje się MCDonald’s, który niczym rycerz na białym rumaku (dlaczego…

„Kroniki z życia ptaków i ludzi” i papużki faliste

Wyznam na wstępie, że nie miałam nigdy szczególnego zamiłowania do ptaków. Owszem, lubię bociany, bo są majestatyczne i kojarzą się z wiosną. I szalenie podobają mi się łabędzie. Ale dla równowagi panicznie boję się gołębi, a w podstawówce hodowałam papużki faliste i byłam dla nich niedobrym opiekunem. To jak je zaniedbywałam, do tej pory wywołuje…

„Lato” na wiosnę

  Pejzaż za oknem prezentuje się wyjątkowo pięknie. Świat macha pogodnie gałązkami forsycji i zaprasza do wyjścia zapachem fiołków. Ciepłe wieczory otulają ramionami niczym ukochany mężczyzna. A ja mimo rozkwitającej wokoło wiosny zdecydowałam się na zupełnie letnią lekturę. Choć ostatnie co bym o sobie powiedziała to to, że wyprzedzam epokę. Tove Jansson ceniłam od dawna….

Poratowana przez „słońce i jej kwiaty”

To był bardzo zły dzień. W nocy nękały mnie koszmary, więc obudziłam się pełna mniej lub bardziej określonych lęków, okropnie źle się czułam, chodziłam głodna a w dodatku ciasto na Wielkanoc postanowiło stawiać mi czynny opór i skomplikować przygotowania. I nawet głupio mi było iść do Pana B., żeby powiedzieć Mu: Tato, mam dziś beznadziejny…

„Mój dziadek był drzewem czereśniowym”. I kowalem. I jeziorem w lecie

  Po nos zakopana w ciepłą kołdrę, przy nikłym świetle nocnej lampki pochłaniałam książkę Angeli Nanetti, nie potrafiąc oderwać się nawet na chwilę. Skończyłam równo o 1.18., ze łzami w oczach rejestrując fakt, że to już koniec, że już więcej nie będzie, a w ogóle to pora spać. Ale zasypiając zdążyłam jeszcze uchwycić się nadziei,…

Nie milcząc o „Wieży milczenia”

Mam nieprzyjemne wrażenie, że biorąc do ręki książkę Remigiusza Mroza, przywołałam nieprzychylną aurę, bo kiedy zaczęłam ją czytać, przyszło szalone ochłodzenie. Jakby nazwisko autora zobowiązywało do zmian atmosferycznych. Ale nic to – jak mawiał pan Michał. Nie będę się bez potrzeby obwiniać, bo to niezdrowe. Lepiej zmierzać ku meritum. Szczególnie, że widok za oknem zwiastuje…

Brutalizm z kartek ściekający, czyli o tym czy podobał mi się „Drach”

Ziymia to je taki srogi drach, łażymy po jego ciele, a na grubach kopiymy jego ciało, kere je czystym słõńcym. Drach znaczy latawiec. Ziemia jest częścią nas. My jesteśmy częścią ziemi. Szczątki ludzkie wnikają w ziemię, stając się jej nieodłącznym elementem. Ludzie żywią się owocami ziemi. To filozofia Twardocha. W „Drachu”. Już od pewnego czasu…