Mleko i miód

Zacznę od tego, że kocham poezję. Kiedyś nawet byłam zakochana w jednym poecie, ale w międzyczasie spotkało mnie wszystko, więc zdążyłam już dawno zapomnieć. To wcale nie tak, że od razu było łatwo, kolorowo, że liryki chwytały mnie za serce i chlipałam nad tomikami z tonami velvetu. Oj, nie. Powoli ją odkrywałam. Aż poczułam. I…

Obstalowana i nieodebrana

Bardzo się boję. Że pobrudzę albo uszkodzę. Siadam do tego wpisu z lękiem i wytężonym umysłem. I z różowym zeszytem. Zadanie trudne, bo muszę ulepić to palcami pianisty. Których nie mam. Ale cóż – ołówek w dłoń. Spróbuję. Nie poszłabym z nią na kawę. Obserwowałabym na bezdechu z trzeciego rzędu. Trochę strach się narażać, bo…

Z serii: Babcia recenzuje

Na Marchewki urodziny wszystkie zeszły się jarzyny. To oczywista sprawa dla każdego przedszkolaka. Marchewka urządza urodziny. W menu brak warzyw, bo Marchewce do kanibalizmu daleko. O marchewkowych urodzinach śpiewałam dwadzieścia lat temu. To już przereklamowane, nie robi wrażenia. Co innego „Urodziny prawie wszystkich”. Prawie wszyscy to dużo więcej niż Marchewka i jarzyny. Autorem jest Toon Tellegen….

Ifigenia Itp.

Mitologiczne historie mają coś w sobie. Starożytni Grecy w budowaniu portretów psychologicznych oraz porażających autentycznością przeżyć i rozterek wewnętrznych bohaterów mogą rywalizować jedynie z rosyjskimi literatami. Homer czy Lew Tołstoj – oto jest pytanie. Czytałam obu (Homera? Hehe. Zabawny paradoks – czytać dzieło aojdy) i ciągle trudno mi znaleźć odpowiedź na pytanie, który z szanownych…

„Bóg w wielkim mieście”. Książka-żarówka

Za każdym razem słysząc słowa Jezusa: „Wy jesteście światłością świata”, myślałam sobie: „No, fajna metafora. Ładnie Ci to porównanie wyszło, Panie Jezu”. Bzdura. Bo to żadna metafora. Odkryłam to niedawno. Poraziło mnie światło, które jest w ludziach wierzących i wystraszyła mnie ciemność tkwiąca w tych, którzy są od Pana Boga daleko. Światło polegające na radości,…

O tym jak Scott Fitzgerald pokrzyżował mi plany

ZELDA I SCOTT Fitzgeraldów poznałam w czasach liceum oglądając film Woody’ego Allena – „O północy w Paryżu”. Film zapadł w serce tak głęboko, że nie ma siły, która mogłaby go stamtąd wyrwać. Dodatkowo zainteresowała mnie pojawiająca się w fabule nietuzinkowa para – Zelda i Scott Fitzgeraldowie. Zaczęłam szperać w Internecie, żeby czegoś się o nich…