Opowiem Wam świat

Siedzę na łóżku, a dookoła mnie roztacza się piękna panorama konstruowanego przez tydzień bajzlu. Nie zdążyłam ogarnąć, mam ostatnio tak dużo na głowie, że grozi to pęknięciem czaszki. Może to i dobra perspektywa: przynajmniej będę miała otwarty umysł. Zamiast rzucać sucharami chciałabym skonstruować tekst. Najtrudniejszy, jaki na tym blogu powstał. Tekst, którego się boję, bo…

„Kocie chrzciny” – a cóż to takiego?

Przyciągnęła mnie okładka. Niebieski domek Muminków zwrócił moją uwagę zupełnie tak samo jak niebieski koralik przykuł wzrok Karolci. Wyciągnęłam rękę. Okazało się, że to reportaż o Finlandii – moim największym podróżniczym marzeniu. Wiedziałam, że muszę go przeczytać. Okazało się, że choć niby nie można oceniać książki po okładce, to estetyczna okładka może przyciągnąć czytelnika. A…

2020 to kiepski żart

Wyjątkowo nie lubię Sylwestra i Nowego Roku. Wraz z wybuchami fajerwerków (pomimo niewątpliwych wad chiński wynalazek nieustannie robi na mnie wrażenie) nachodzą mnie wybuchy bliżej nieokreślonego lęku. Nie lubię podsumowań, które pogrubioną czcionką przypominają o tym, co się nie udało (o dziwo <lub nie> jest to bardziej krzykliwe od tego, co się powiodło) ani tej…

Pułapka samorozwoju

Przyszła do mnie miesiąc temu. W autobusie. Uderzyła oczywistością, gdy mijałam wrześniowy krajobraz żółcących się nawłocią wzgórz dawnego poligonu. Zbigniew Herbert pisał, że „myśli chodzą po głowie/ mówi wyrażenie potoczne”. Dodawał jednak, że „wyrażenie potoczne przecenia ruch myśli”. Widać nie tym razem. Mało, że chodzą, myśli dojrzewają. I we mnie dojrzała jak rumiane jabłka na…

Czy warto było szaleć tak, czyli Mazury 2020

Jest taka wysmarowana Dżemem piosenka pewna naiwnych pytań, w której tekście pada – dość istotna dla całości – fraza, że w życiu piękne są tylko chwile. I tak zasadniczo to ja się z tym zgadzam. A rejs po mazurskich jeziorach niewątpliwie w te chwile obfitował. Być może moje prywatne wakacje nie są tym tematem, który…

Zmiana generuje rozwój

Wpis nie ma zachęcać do zmiany męża/żony. W przeciwieństwie do pokolenia naszych rodziców nie żyjemy już w czasach, w których znajduje się jedną pracę na całe życie, choć ja poniekąd próbuję, intensywnie poszukując pracy w szkole. Praca w szkole ma jednak ciut inną specyfikę i wiąże się z dość dużą dynamiką oraz zmianami. Nie dość,…

O tym jak zainspirowała mnie Riennahera

Nowelę napisałam ponad rok temu. Zostały tylko poprawki i uzupełnienia. Wydawało się, że zrobię to rach-ciach i będę mogła słać mój tekst do wydawnictw z satysfakcją popijając kawę z ulubionego kubka. Guzik. Bajki zaczęłam pisać na początku kwarantanny. Zapowiadało się dobrze, a przecież sensowny zwiastun często oznacza sensowną treść. Treść nawet była dobra, ale w…

Smutek

Wszystko to dzieje się natychmiast po przebudzeniu. Otwieram oczy i zamiast rozweselających żółtych zasłon w oknie, urodzinowego bukietu kwiatów na stoliku i porozrzucanych wokół zaczętych książek, które zdają się prosić o to, bym je dokończyła, widzę czarną dziurę. I lecę wprost w nią, na łeb, na szyję. Po to, żeby wpaść w rozwarte ramiona smutku….

„Król” Twardocha czy król Twardoch?

Zacznę od oceny książki po okładce. Bo te Wydawnictwa Literackiego zdecydowanie wyróżniają się pośród szmirowatych polskich okładek. W tym przypadku przeszli samych siebie. Okładka „Króla” stylizowana na międzywojenną gazetę jest estetycznym strzałem w dziesiątkę. Nie dość, że spójna z treścią, to jeszcze piękna. Odetchnęłabym z ulgą, gdyby inne wydawnictwa brały z Was przykład, bo niestety…

Nie musisz napisać książki na kwarantannie

Całkiem przyjemnie obserwować dziś na Facebooku i Instagramie swoich dalszych i bliższych znajomych. Oglądać zdjęcia świeżo upieczonych bułeczek, drożdżowych ciast z owocami i sowicie obsypanych makiem cebularzy. Czytać powstające jak grzyby po deszczu blogi z barwnymi i wartościowymi tekstami, oglądać naszkicowane ołówkiem lub wymalowane farbami obrazki, śledzić nagrywane amatorską kamerą – nierzadko świetne – filmiki,…

Kwarantanna zaburzonego ekstrawertyka (i katolika)

Od dziecka wpisany jest we mnie brak lęku przed śmiercią. Może dlatego, że życie przeraża mnie o wiele bardziej niż śmierć? Może dlatego, że z utęsknieniem czekam na spotkanie z Panem B. (a On jeszcze bardziej czeka na spotkanie ze mną)? A może po prostu jestem jakoś dziwnie skonstruowana i brakuje mi piątej klepki? W…

Ojciec i syn w „Nagim Sadzie”

Zazdroszczę ludziom, którzy potrafią pisać dobre recenzje. Np. Ona. Albo Ona. Moje są poprawnymi szkolnymi wypracowaniami na 4+. Polonistka by zaakceptowała, ale polotu w nich nie ma. Ten brak umiejętności tworzenia dobrych recenzji gryzie się we mnie z palącym pragnieniem dzielenia się tym, co przeczytałam. Zawsze kochałam rozmawiać o przeczytanych książkach, nawet jeśli mam w…