W pociągu

Czytałam o tym w którymś numerze „Przekroju”. Może w 2017 roku, który dzieje podzielił na dwie ery? Teraz nie pamiętam. Czy pamiętam. Jakieś skrawki pałętają się po odmętach (pod)świadomości. Coś o tym, że jadąc pociągiem jesteś nigdzie i wszędzie. W kontekście miejsca i czasu. Teoria względności. Przedział jest wypełniony. Ludźmi, duchotą, potem, zmęczeniem, myślami, ciężarem….

„Kocie chrzciny” – a cóż to takiego?

Przyciągnęła mnie okładka. Niebieski domek Muminków zwrócił moją uwagę zupełnie tak samo jak niebieski koralik przykuł wzrok Karolci. Wyciągnęłam rękę. Okazało się, że to reportaż o Finlandii – moim największym podróżniczym marzeniu. Wiedziałam, że muszę go przeczytać. Okazało się, że choć niby nie można oceniać książki po okładce, to estetyczna okładka może przyciągnąć czytelnika. A…

Pułapka samorozwoju

Przyszła do mnie miesiąc temu. W autobusie. Uderzyła oczywistością, gdy mijałam wrześniowy krajobraz żółcących się nawłocią wzgórz dawnego poligonu. Zbigniew Herbert pisał, że „myśli chodzą po głowie/ mówi wyrażenie potoczne”. Dodawał jednak, że „wyrażenie potoczne przecenia ruch myśli”. Widać nie tym razem. Mało, że chodzą, myśli dojrzewają. I we mnie dojrzała jak rumiane jabłka na…

Zmiana generuje rozwój

Wpis nie ma zachęcać do zmiany męża/żony. W przeciwieństwie do pokolenia naszych rodziców nie żyjemy już w czasach, w których znajduje się jedną pracę na całe życie, choć ja poniekąd próbuję, intensywnie poszukując pracy w szkole. Praca w szkole ma jednak ciut inną specyfikę i wiąże się z dość dużą dynamiką oraz zmianami. Nie dość,…

O tym jak zainspirowała mnie Riennahera

Nowelę napisałam ponad rok temu. Zostały tylko poprawki i uzupełnienia. Wydawało się, że zrobię to rach-ciach i będę mogła słać mój tekst do wydawnictw z satysfakcją popijając kawę z ulubionego kubka. Guzik. Bajki zaczęłam pisać na początku kwarantanny. Zapowiadało się dobrze, a przecież sensowny zwiastun często oznacza sensowną treść. Treść nawet była dobra, ale w…

Smutek

Wszystko to dzieje się natychmiast po przebudzeniu. Otwieram oczy i zamiast rozweselających żółtych zasłon w oknie, urodzinowego bukietu kwiatów na stoliku i porozrzucanych wokół zaczętych książek, które zdają się prosić o to, bym je dokończyła, widzę czarną dziurę. I lecę wprost w nią, na łeb, na szyję. Po to, żeby wpaść w rozwarte ramiona smutku….

„Król” Twardocha czy król Twardoch?

Zacznę od oceny książki po okładce. Bo te Wydawnictwa Literackiego zdecydowanie wyróżniają się pośród szmirowatych polskich okładek. W tym przypadku przeszli samych siebie. Okładka „Króla” stylizowana na międzywojenną gazetę jest estetycznym strzałem w dziesiątkę. Nie dość, że spójna z treścią, to jeszcze piękna. Odetchnęłabym z ulgą, gdyby inne wydawnictwa brały z Was przykład, bo niestety…

Nie musisz napisać książki na kwarantannie

Całkiem przyjemnie obserwować dziś na Facebooku i Instagramie swoich dalszych i bliższych znajomych. Oglądać zdjęcia świeżo upieczonych bułeczek, drożdżowych ciast z owocami i sowicie obsypanych makiem cebularzy. Czytać powstające jak grzyby po deszczu blogi z barwnymi i wartościowymi tekstami, oglądać naszkicowane ołówkiem lub wymalowane farbami obrazki, śledzić nagrywane amatorską kamerą – nierzadko świetne – filmiki,…

Ojciec i syn w „Nagim Sadzie”

Zazdroszczę ludziom, którzy potrafią pisać dobre recenzje. Np. Ona. Albo Ona. Moje są poprawnymi szkolnymi wypracowaniami na 4+. Polonistka by zaakceptowała, ale polotu w nich nie ma. Ten brak umiejętności tworzenia dobrych recenzji gryzie się we mnie z palącym pragnieniem dzielenia się tym, co przeczytałam. Zawsze kochałam rozmawiać o przeczytanych książkach, nawet jeśli mam w…

Dlaczego nie obejrzę „Zenka”?

Artykuł 21 Ustawy o radiofonii i telewizji z dnia 29 grudnia 1992 r. mówi, że publiczna radiofonia i telewizja ma za zadanie oferować „całemu społeczeństwu i poszczególnym jego częściom zróżnicowane programy i inne usługi w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością oraz innowacyjnością, wysoką jakością i…

„Joker”, czyli o filmie, który mnie przerósł

Tytułem wstępu krótkie wyjaśnienie. Poniższy wpis powinien pojawić się kilka miesięcy temu. Niestety dopadł mnie kryzys twórczo – egzystencjalny, który spowodował poważne opóźnienie i ogólną posuchę na blogu. Wpłynęłam na suchego przestwór oceanu. Bardzo suchego. O kryzysie być może opowiem więcej w innym miejscu. Tymczasem – ad rem. Za każdym razem, gdy zaplanowałam już wizytę…

Wszyscy święci balują w Niebie

Zacznę od informacji ciut kontrowersyjnej. Otóż o ile zawsze mocno utożsamiałam się z Kościołem Katolickim, to nigdy nie miałam szczególnego upodobania do świętych. Ich żywoty zazwyczaj bardziej mnie przerażały niż zachęcały, a świętych, o których z całą stanowczością mogę stwierdzić, że ich lubię jest trzech – ks. Jerzy Popiełuszko, Dobry Łotr i mój dziadek Czesław…