Miasto zmęczone jak ja

Wyobrażam sobie jak Pan B. siedzi przy biurku i wymyśla scenariusz mojego życia. W jednej dłoni dzierży wieczne (jak na Niego przystało) pióro, drugą gładzi siwą brodę. (Celowo nie precyzuję, którą ręką pisze, by nie ustawiać Go po jednej stronie barykady). Przy rozłożonej mapie świata zastanawia się, gdzie mnie rzucić. Wreszcie – decyzja. Miasto na…

Kawiarniany Lublin

  Lokalna patriotka ze mnie żadna. Poza paroma zakątkami, które faktycznie mnie zachwycają albo które mają dla mnie sentymentalną wartość fanką Lublina nie jestem. Wolę duże miasta ze zgiełkiem, energią i masą ludzi. Lubię te miasta, w których czuję się maleńką Ew. Więcej grzechów nie pamiętam, za wszystkie serdecznie żałuję. W tym przypadku raczej nie obiecuję…