Wszyscy święci balują w Niebie

Zacznę od informacji ciut kontrowersyjnej. Otóż o ile zawsze mocno utożsamiałam się z Kościołem Katolickim (i żeby nie było – nadal się z Nim utożsamiam :)), to nigdy nie miałam szczególnego upodobania do świętych. Ich żywoty zazwyczaj bardziej mnie przerażały niż zachęcały (co zapewne wynika w pewnym stopniu z mojej niedojrzałości emocjonalnej, a co za…

Podglądam życie, którego „Nie ma”

„Nie ma” boli. „Nie ma” przeszkadza. „Nie ma” nie istnieje. Czasami wydaje mi się, że „nie ma” jest treścią mojego życia. Zwłaszcza od niespełna trzech lat. Ale nie tylko. „Nie ma” jest w końcu całkiem niezłym żartownisiem. Niby go nie ma, a uwiera jak jasna cholera. No bo pomyślmy – skoro nie istnieje (jak może…

Nie wiem

Żadna ze mnie zwolenniczka teorii, że kiedyś było lepiej, bo znam historię i wiem, że wcale nie było. Odkąd na świecie jest grzech, to jest na nim źle – wszyscy jak jeden mąż poczłapaliśmy na wschód od Edenu. Zdanie: „teraz są ciężkie czasy” w zasadzie jest prawdziwe, ale odnosi się do czasów wszelakich. Lekkie czasy…

Co się dzieje, kiedy nic się nie dzieje, czyli babciowy pamiętnik

Trochę mnie nie ma. Na blogu posucha. Niedługo pogrążę się w otchłani zapomnienia, minie kilka chwil i nikt nie będzie pamiętał imienia Babci Gawędziarki. Albo może nie będzie tak źle. Fakt: niczym w Genesis po „siedmiu latach” obfitości przyszło mi się zmagać z „siedmioma latami” głodu. Jestem głodna natchnienia i pomysłów. Szczególnie, że kreatywność to…

Doktorat, Halber, Stasiuk i biblioteka

Ponieważ był to jeden z tych dni, kiedy nawet powietrze ciężko jest udźwignąć, kupiłam sobie chałwę. I pogryzając tę chałwę, szłam przez Narutowicza. Z nieumytymi włosami. Czując się całkiem jak te włosy. Mój K. mówi, że mam depresyjny charakter, bo piszę smutne teksty na bloga i lubię Morze Bałtyckie. Więc powiem jeszcze, że kiedy wchodzę…

Wszyscy jesteśmy poranieni

Owinięta wielkim ciepłym szalem wciskam się w szczelinę bezpieczeństwa: miejsce przy oknie na końcu autobusu. Moja grzywka ma długość w tak zwane ni w pięć, ni w dziewięć, co powoduje totalną frustrację przy każdej próbie ułożenia fryzury. I spod tej „ni w pięć, ni w dziewięć grzywki” okiem Wielkiej Siostry obserwuję świat, który jest światem…

Piechotą nie będę szła

Nie mam pojęcia, kto śpiewał, że będzie szedł piechotą do lata, ale grzech wspomnianej niewiedzy odpuszczam sobie bez wizyty w konfesjonale. W tym wypadku pesel wystarczająco mnie tłumaczy i usprawiedliwia. Młodości! Orla twych lotów potęga, jako piorun twoje ramię. Młodości, dziękuję, że w tym wypadku chronisz mnie przed zalewającym falą gorąca wstydem. A skoro przy…

Nie umiemy w życie

Aktualnie jestem dość dobrze zmęczona i porządnie rozmemłana i ani drzemka, ani mocna, czarna kawa nie wpłynęły na zmianę tego stanu. Podarte leginsy i bluzka od piżamy nie są może strojem godnym filozofa, ale niewiele poradzę na to, że refleksja przyszła właśnie teraz. Niby Herbert zaprzeczał temu, jakoby myśli chodziły po ludziach („Pan Cogito a…

Wielka stopa w białym puchu

Muszę przyznać, że dziecięcą radość sprawia mi skrzypienie białego puchu pod moją wielką stopą rozmiar 40 (mało subtelnie jak na kobietę, ale cóż: działa jak natura chciała). Nawet jeśli ten biały puch jest trochę nie w czasie, bo przyjmuje się raczej, że marzec nie jest miesiącem przynoszącym zimę. Co więcej: przynosił do niedawna zupełnie inną…

Skwarki i bigos

Od jakiegoś czasu słyszałam wewnętrzne przynaglenie do podjęcia pewnej refleksji. Trochę mnie ku niej popchnął Stasiuk, trochę Musierowicz, a trochę mój  własny, dosyć porządnie pofałdowany (a przynajmniej taka nadzieja) mózg. Dlatego piszę. Wydaje mi się, że jestem osobą o dość wysokiej wrażliwości estetycznej (jeśli ktoś ma inne zdanie, niech powie teraz albo zamilknie na wieki)….

Święta babciowe jak cholera

Nie wiem czy oderwiecie się od lepienia uszek i mordowania karpia, żeby przeczytać ten tekst. W sumie to nawet lepiej byłoby, gdyby najbliższy czas wiązał się z odpoczynkiem od Internetu. Zdecydowanie fajniej jest posiedzieć z rodziną przy choince, objadając się dziesiątym kawałkiem makowca niż scrollować fejsa. Lepiej zamknąć oczy, wdychać zapach świerkowych igieł i słuchać,…

Uwaga! Lubię ludzi

Tak wyszło, że mam słabość. Stadne ze mnie zwierzę. Poza tym się zachwycam, bo mam poczucie, że szósty dzień stworzenia przyniósł prawdziwy fenomen. Nieskromnie powiem, że jesteśmy cudowni. Każdy to taka kopalnia skarbów, że nie ma potrzeby szukać drogi do Eldorado. A żeby była nutka melancholii dodam, że przedstawiciele prestiżowego gatunku homo sapiens sapiens, korona…