Życie to nie talent show

Tym sposobem w tytule zdradziłam przesłanie, ale cóż – bywa i tak. Dziś nie trzeba biec do mety z językiem na brodzie i rozkołatanym sercem, bo puenta siedzi sobie grzecznie na starcie. Coś tam o życiu już nam kiedyś mówili. Że życie to bal jest nad bale, że jest nowelą – raz przyjazną, a raz…

A na co dzień chcę ratować świat

  Bo wiecie – kiedy byłam nastolatką, to myślałam, że żeby zrobić coś dla świata, trzeba wiercić studnie w Afryce. No a jak tak, to postanowiłam sobie, że gdy tylko osiągnę upragniony wiek predestynujący do decydowania o sobie, spakuję manatki i wyjadę na misje. Jak już ratować świat, to pełną gębą! (gębą pełną chininy jak…

W poszukiwaniu poczucia własnej wartości

Chłodno, zimno, mróz, Antarktyda, cieplej, ciepło… gorąco? W poszukiwaniu poczucia własnej wartości. Straconego? A może nigdy nie zbudowanego? Łatwiej własnymi rękami przygotować przyjęcie na 50 osób niż pokochać siebie. Przez ostatnie wakacje pracowałam jako opiekunka małej, przeuroczej istotki o imieniu Łucja. Młoda dama o bujnej czuprynie i ogromnych oczach miała 4 miesiące, gdy zaczynałam pracę….

Rozpisana na smutno

Jestem rozpisana na smutno. Na smutno pisze się najlepiej. Jest też zimno, więc usiłuję ogrzać się w rękawach nieszczególnie ciepłego sweterka. Wychodzi to marnie. Skoro jestem przygnębiona i najchętniej ukryłabym się w grubym, obszernym swetrze i leginsach, przed telewizorem, oglądając filmy animowane i pochłaniając słodziutkie smakołyki (cóż – czasami moje osobiste, wewnętrzne zasoby słodkości nie…

Szczęście? Pewnie, że istnieje!

Budzik uporczywie próbuje odegrać rolę księcia z bajki o śpiącej królewnie. Odganiam się od niego jak od złośliwego komara i próbuję maksymalnie opóźnić moment wystawienia stóp spod ciepłej kołdry. Gorąca herbata w ulubionym kubku i kęsy śniadania pochłaniane szybko pomiędzy prostowaniem włosów a pudrowaniem twarzy. Usta maluję dopiero na przystanku i (miernie) zadowolona z efektu…

Nocny spacer po cmentarzu

  No to po kolei. Zaczęło się od tego, że z dziadkiem Stanisławem wybraliśmy się dziś na cmentarz, żeby posprzątać groby na święta. Naturalna sprawa, ferwor przygotowań do świąt i tak dalej. Dziadek Stanisław to mężczyzna odgrywający ważną rolę w moim życiu. Gdy byłam mała, podobno wyciągałam rączkę przez szczebelki łóżeczka i wkładałam mu ją…

Dbać o siebie – czyli co?

Pomyślałam sobie ostatnio: „Oj, NN. (korzystając z systemu Kafki nie zdradzamy nazwiska) – musisz o siebie zadbać”. Ponieważ myśli chodzą po ludziach („mówi wyrażenie potoczne…”), nadbiegła kolejna refleksja – co to znaczy dbać o siebie. Otóż najczęściej myślę sobie, że muszę o siebie zadbać, bo jestem: gruba, mam krosty, mam zniszczone, spalone włosy, zrogowaciałe pięty,…

Slow life dawniej

Tak się składa, że odkąd sięgam pamięcią, wszyscy moi dziadkowie są na emeryturze. Inne czasy, przejść na nią można było dość łatwo i dość szybko. Odkąd też pamiętam moi dziadkowie żyją powoli, bez pośpiechu. Na wszystko mają czas. Zawsze trzymają się określonych rytuałów, wszystko ma swoją godzinę, nikt donikąd nie pędzi. Nic dziwnego skoro od…

Do czujących bardziej

Są tacy, którzy czują bardziej. Są też tacy, którzy myślą bardziej i przyznam szczerze, że zawsze pretendowałam do miejsca w tym zacnym gronie, ale nigdy nie przekroczyłam pewnej granicy.   Są tacy, którzy czują bardziej. Tacy, których poduszka moknie zadziwiająco często. Tacy, którzy lubią chować się na ostatnim miejscu w autobusie. Tacy po nos zanurzeni…