Wiersze

Padało. Byłam wtedy na fali rodzącego się (nieaktualnego już dziś) uczucia, więc towarzyszyło mi przyjemne podekscytowanie. Ponieważ była to jesień (choć wczesna), późnym popołudniem zupełnie się już ściemniło. Pamiętam deszcz, chłodne powietrze, parasol w ręku i że miałam na sobie granatową spódnicę. Pamiętam jeszcze wiadomości wymieniane na messengerze z moim ówczesnym absztyfikantem. I że byłam…

Zapach maciejki

Dawno nie było w moim życiu ciemnej nocy pełnej intensywnego zapachu maciejki. Ogromnie chciałabym się nią zaciągnąć; czuć ją w klatce piersiowej zamiast lęku. Mieć płuca pełne maciejki. Maciejkowe płuca. Życiowe doświadczenia oraz badania amerykańskich naukowców wykazują, że w każdej czarnej dupie ratunkiem jest czarna kawa. Co jest moją maciejką i moją kawą? Gdzie szukać?…

Marzenia niestandardowe

Dawno, dawno temu, gdy Babcia Gawędziarka była małą dziewczynką, z pasją oglądała „Od przedszkola do Opola” i „Muminki” (do tej pory nie rozumiem, dlaczego nikt nie wydał ich na dvd), piła Vibovit, niańczyła lalki, pisała ckliwe opowiadania, których bohaterowie wyznawali sobie miłość łapiąc się za serce i wysyłała listy do Pana B. rzucając je na…

Miasto zmęczone jak ja

Wyobrażam sobie jak Pan B. siedzi przy biurku i wymyśla scenariusz mojego życia. W jednej dłoni dzierży wieczne (jak na Niego przystało) pióro, drugą gładzi siwą brodę. (Celowo nie precyzuję, którą ręką pisze, by nie ustawiać Go po jednej stronie barykady). Przy rozłożonej mapie świata zastanawia się, gdzie mnie rzucić. Wreszcie – decyzja. Miasto na…

Jak żyje się z zaburzeniami lękowymi?

Do dupy. W zasadzie można by już niczego nie dopisywać, bo to zwięzłe sformułowanie doskonale oddaje stan rzeczy. Ale rozumiem, że dla osób, którym OCD, natręctwa, lęki, nerwice, myśli obsesyjne i inne głowodrapieżne stwory są obce, moje lakoniczne wyjaśnienie daje niewiele. Postaram się bardziej. Robię to dla siebie i innych lękowo – obsesyjnych. Niech moc…

Weny brak

W moich słowach słoma czai się, nie znaczą nic. Jeśli szukasz sensu, prawdy w nich, zawiedziesz się. Kasia Nosowska tak twierdziła, ale ostatnio napisała książkę – a znając jej poczucie humoru i frywolny, ironiczny język – pewnie dobrą. Może i mnie czekają lepsze czasy i po czterdziestu latach błąkania się po pustyni, dobiję do Kanaanu….

Sinusoida

Moje ciało ukryte za grubym, wełnianym swetrem drży w tym samym rytmie, co liście krzewu za oknem. Dopełniamy się. Czuję jak ja w środku mnie, robiąc kanapki przy kuchennym stole, zgina się nagle wpół, wybuchając płaczem. Widzę to, siedząc niemo na kanapie, intensywnie wpatrując się we własne wnętrze. Wiem, że to tylko moment. Chyba już…

Niezręczne pytanie

Kochani, zdecydowałam się na wyznanie. Jeśli stoicie, to usiądźcie, a jeśli siedzicie, to stanowczo się połóżcie. I przygotujcie szklankę wody. Albo lepiej butelkę. Gotowi?   Trzy… czte – ry: Ja, nieanonimowy książkoholik, od czasów kiedy zaczęłam składać sylaby, nie znoszę pytania … … jakie książki lubisz? Tak. Oczywiście, niech wszyscy, którzy mi je zadali odetchną…

Zmęczony materiał

Kiedy staję na linii startowej nowego tygodnia, mam tysiące planów. Siedem dni na kartach kalendarza tchnie nadzieją. Nową nadzieją. Więc planuję. Z kim się spotkam, z kim wypiję kawę w ulubionej kawiarni, a kogo zaproszę do siebie, na jakie warsztaty bądź wydarzenia kulturalne się wybiorę, co załatwię, ile tekstów napiszę i jakie pozycje książkowe znikną…

Żałosna sosna

Żałosna sosna. Nie żebym miała coś do sosny. Się zrymowało, to napisałam. Można powiedzieć, że poszłam za natchnieniem. Przynajmniej ładnie brzmi. Zresztą kto powiedział, że natchnienie nie może przynieść głupot. A tak serio to chrzanię takie smuty, bo  trudno mi zacząć. Ten temat od dawna daje mi o sobie znać, dopomina się o należne miejsce,…

Dziękuję

Choćbym się zaparła, fochnęła, tupnęła nogą w lakierowanym półbucie i mocno skrzyżowała ręce, to i tak nic nie zmieni, bo muszę, ale to muszę docenić. Ciągle, permanentnie, cały czas. Choć nie jest dobrze, to jest dobrze. Wciąż dostaję. On czuwa z Góry i głaszcze mnie po mysiej czuprynie. Mówi: Córcia, przecież jestem. No i kurde…

Lost: zagubieni

Spotkanie grupy terapeutycznej. – Cześć, jestem Minotaur. Zgubiłem się dziesięć miesięcy temu. – Cześć Minotaur – odpowiada chórkiem reszta.   Bywa. Doświadcza tego jeden na dziesięciu. Mniej więcej. Więcej mniej. Nie umiem w statystyki. W każdym razie mnie się przydarzyło. Traf chciał, a chcieć to móc. Zgubiłam się i ni w ząb nie mogę trafić z…