Wieszcz

Gdybym miała powiedzieć, jakim czynnościom życiowym poświęcam najwięcej czasu i energii, wymieniłabym spanie, jedzenie i czytanie (ewentualnie naukę, szczególnie że Pan B. stwarzając mą marną osóbkę, musiał wrzucić do kotła porządną dawkę kujonowatości). Kiedy nauczyłam się czytać, wszystkie inne atrakcje, które serwował świat, okazały się puchem marnym, tandetną odpustową zabawką, a może wręcz tanią i…

Godne polecenia

Gdzie jestem, kiedy mnie nie ma? Żyję, oddycham, jem, śpię, rodzę się i umieram (jedno i drugie nieustannie), a czasem decyduję się na sięgnięcie dłonią po coś, co poszerzy moje horyzonty. I temu ostatniemu chciałabym poświęcić poniższy wpis. Marek Hłasko, „Opowiadania” Wstyd się przyznać, ale do tej pory (a osiągnęłam już ćwierćwiecze) przeczytałam tylko jedno…

Brutalizm z kartek ściekający, czyli o tym czy podobał mi się „Drach”

Ziymia to je taki srogi drach, łażymy po jego ciele, a na grubach kopiymy jego ciało, kere je czystym słõńcym. Drach znaczy latawiec. Ziemia jest częścią nas. My jesteśmy częścią ziemi. Szczątki ludzkie wnikają w ziemię, stając się jej nieodłącznym elementem. Ludzie żywią się owocami ziemi. To filozofia Twardocha. W „Drachu”. Już od pewnego czasu…