O tym jak zainspirowała mnie Riennahera

Nowelę napisałam ponad rok temu. Zostały tylko poprawki i uzupełnienia. Wydawało się, że zrobię to rach-ciach i będę mogła słać mój tekst do wydawnictw z satysfakcją popijając kawę z ulubionego kubka. Guzik. Bajki zaczęłam pisać na początku kwarantanny. Zapowiadało się dobrze, a przecież sensowny zwiastun często oznacza sensowną treść. Treść nawet była dobra, ale w…

Smutek

Wszystko to dzieje się natychmiast po przebudzeniu. Otwieram oczy i zamiast rozweselających żółtych zasłon w oknie, urodzinowego bukietu kwiatów na stoliku i porozrzucanych wokół zaczętych książek, które zdają się prosić o to, bym je dokończyła, widzę czarną dziurę. I lecę wprost w nią, na łeb, na szyję. Po to, żeby wpaść w rozwarte ramiona smutku….

„Król” Twardocha czy król Twardoch?

Zacznę od oceny książki po okładce. Bo te Wydawnictwa Literackiego zdecydowanie wyróżniają się pośród szmirowatych polskich okładek. W tym przypadku przeszli samych siebie. Okładka „Króla” stylizowana na międzywojenną gazetę jest estetycznym strzałem w dziesiątkę. Nie dość, że spójna z treścią, to jeszcze piękna. Odetchnęłabym z ulgą, gdyby inne wydawnictwa brały z Was przykład, bo niestety…

Nie musisz napisać książki na kwarantannie

Całkiem przyjemnie obserwować dziś na Facebooku i Instagramie swoich dalszych i bliższych znajomych. Oglądać zdjęcia świeżo upieczonych bułeczek, drożdżowych ciast z owocami i sowicie obsypanych makiem cebularzy. Czytać powstające jak grzyby po deszczu blogi z barwnymi i wartościowymi tekstami, oglądać naszkicowane ołówkiem lub wymalowane farbami obrazki, śledzić nagrywane amatorską kamerą – nierzadko świetne – filmiki,…

Kwarantanna zaburzonego ekstrawertyka (i katolika)

Od dziecka wpisany jest we mnie brak lęku przed śmiercią. Może dlatego, że życie przeraża mnie o wiele bardziej niż śmierć? Może dlatego, że z utęsknieniem czekam na spotkanie z Panem B. (a On jeszcze bardziej czeka na spotkanie ze mną)? A może po prostu jestem jakoś dziwnie skonstruowana i brakuje mi piątej klepki? W…

Ojciec i syn w „Nagim Sadzie”

Zazdroszczę ludziom, którzy potrafią pisać dobre recenzje. Np. Ona. Albo Ona. Moje są poprawnymi szkolnymi wypracowaniami na 4+. Polonistka by zaakceptowała, ale polotu w nich nie ma. Ten brak umiejętności tworzenia dobrych recenzji gryzie się we mnie z palącym pragnieniem dzielenia się tym, co przeczytałam. Zawsze kochałam rozmawiać o przeczytanych książkach, nawet jeśli mam w…

Ulubieni youtuberzy babci

Zbieram się jak sójka za morze. Już od dawna chciałam się z Wami podzielić blogami i vlogami, na które zaglądam najczęściej i… jak na razie na zamiarze się kończyło. Tymczasem Pietrek z „Rancza” powiedział: nic się w życiu nie zmienia od na dupie siedzenia (jak na to patrzeć w obecnych okolicznościach?). Zatem piszę. O ile…

Dlaczego nie obejrzę „Zenka”?

Artykuł 21 Ustawy o radiofonii i telewizji z dnia 29 grudnia 1992 r. mówi, że publiczna radiofonia i telewizja ma za zadanie oferować „całemu społeczeństwu i poszczególnym jego częściom zróżnicowane programy i inne usługi w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością oraz innowacyjnością, wysoką jakością i…

„Joker”, czyli o filmie, który mnie przerósł

Tytułem wstępu krótkie wyjaśnienie. Poniższy wpis powinien pojawić się kilka miesięcy temu. Niestety dopadł mnie kryzys twórczo – egzystencjalny, który spowodował poważne opóźnienie i ogólną posuchę na blogu. Wpłynęłam na suchego przestwór oceanu. Bardzo suchego. O kryzysie być może opowiem więcej w innym miejscu. Tymczasem – ad rem. Za każdym razem, gdy zaplanowałam już wizytę…

Eleos – to znaczy miłosierdzie

Był to piękny listopadowy weekend. Zaciągaliśmy się zapachem jesieni. Stopy w sznurowanych botkach szurały w kobiercu złocistych liści. Tak samo złociły się nasze twarze. Grzały się w blasku wciąż jeszcze ciepłego słońca, wzajemnej życzliwości popartej otulającą troską oraz Miłości Nieskończonej. Rosnące wzdłuż gościńca drzewa kłaniały się nam majestatycznie. W swojej starczej powadze przeczuwały chyba, że…

Wszyscy święci balują w Niebie

Zacznę od informacji ciut kontrowersyjnej. Otóż o ile zawsze mocno utożsamiałam się z Kościołem Katolickim (i żeby nie było – nadal się z Nim utożsamiam :)), to nigdy nie miałam szczególnego upodobania do świętych. Ich żywoty zazwyczaj bardziej mnie przerażały niż zachęcały (co zapewne wynika w pewnym stopniu z mojej niedojrzałości emocjonalnej, a co za…

Podglądam życie, którego „Nie ma”

„Nie ma” boli. „Nie ma” przeszkadza. „Nie ma” nie istnieje. Czasami wydaje mi się, że „nie ma” jest treścią mojego życia. Zwłaszcza od niespełna trzech lat. Ale nie tylko. „Nie ma” jest w końcu całkiem niezłym żartownisiem. Niby go nie ma, a uwiera jak jasna cholera. No bo pomyślmy – skoro nie istnieje (jak może…