Jak nie radzić sobie z rzeczywistością

Nie wiem w jaki sposób radzicie bądź nie radzicie sobie z rzeczywistością. Być może dla niektórych z Was jest to zupełnie abstrakcyjne, bo rzeczywistość przyjmujecie bezproblemowo i po prostu Wam się ona podoba. Strasznie fajnie byłoby należeć do Waszego grona. Ja należę do lękowo – depresyjnych i ciągle jeszcze jestem na etapie, kiedy zamiast podchodzić…

Babcia, myszy i ludzie

Ten wpis miał powstać dawno, dawno (czyli jakieś 5 miesięcy) temu, ale w międzyczasie pochrzaniło mi się życie i niestety do tej pory się nie odchrzaniło. Najstarsi górale mawiają: co się schrzaniło, to się nie odchrzani – sęk w tym, że nie bardzo chciałam ich słuchać. Miałam czekać na lepsze czasy, ale niektórzy swojej ziemi…

Nie wiem

Żadna ze mnie zwolenniczka teorii, że kiedyś było lepiej, bo znam historię i wiem, że wcale nie było. Odkąd na świecie jest grzech, to jest na nim źle – wszyscy jak jeden mąż poczłapaliśmy na wschód od Edenu. Zdanie: „teraz są ciężkie czasy” w zasadzie jest prawdziwe, ale odnosi się do czasów wszelakich. Lekkie czasy…

Wiersze

Padało. Byłam wtedy na fali rodzącego się (nieaktualnego już dziś) uczucia, więc towarzyszyło mi przyjemne podekscytowanie. Ponieważ była to jesień (choć wczesna), późnym popołudniem zupełnie się już ściemniło. Pamiętam deszcz, chłodne powietrze, parasol w ręku i że miałam na sobie granatową spódnicę. Pamiętam jeszcze wiadomości wymieniane na messengerze z moim ówczesnym absztyfikantem. I że byłam…

Okiem Babci: „Podróże z Histofonem. Stacja Lublin”

Lublin. Takie miasto na dzikim wschodzie albo – jak kto woli – obecnych kresach Rzeczypospolitej. Niby na siedmiu wzgórzach jak Rzym, ale mnie się to nijak nie zgadza. Z Włochami łączy nas natomiast całkiem spora dawka renesansu. W tym mieście codziennie się budzę i codziennie zasypiam. Oglądam go zza okien autobusu i wydeptuję w nim…

Bez pracy nie ma kołaczy

Kto nie chce pracować, niech też nie je – grzmiał w liście do Tesaloniczan św. Paweł Apostoł; bez pracy nie ma kołaczy – mówi dobitnie stare polskie przysłowie. Choć automatycznie nasuwa się pytanie po co nam wspomniane kołacze, wiemy przecież, że całkiem miło jest posiadać środki do życia. Ja nie pogardzę. Wezwania do pracy nie…

Zapach maciejki

Dawno nie było w moim życiu ciemnej nocy pełnej intensywnego zapachu maciejki. Ogromnie chciałabym się nią zaciągnąć; czuć ją w klatce piersiowej zamiast lęku. Mieć płuca pełne maciejki. Maciejkowe płuca. Życiowe doświadczenia oraz badania amerykańskich naukowców wykazują, że w każdej czarnej dupie ratunkiem jest czarna kawa. Co jest moją maciejką i moją kawą? Gdzie szukać?…

Kraina mlekiem i miodem płynąca – „Córki latarnika” Jean E. Pendziwol

Mam takie wspomnienie z wczesnego dzieciństwa, że gdy chorowałam, mama robiła mi ciepłe mleko z masłem i miodem. Smakowało wybornie. Moje łóżko zamieniało się wtedy w krainę mlekiem i miodem płynącą, a ja ze smakiem oblizywałam usta. Niedawno przeczytałam książkę, która bardzo mi się z tym kubkiem ciepłego, miodowo – maślanego mleka skojarzyła. Trafiła do…

Marzenia niestandardowe

Dawno, dawno temu, gdy Babcia Gawędziarka była małą dziewczynką, z pasją oglądała „Od przedszkola do Opola” i „Muminki” (do tej pory nie rozumiem, dlaczego nikt nie wydał ich na dvd), piła Vibovit, niańczyła lalki, pisała ckliwe opowiadania, których bohaterowie wyznawali sobie miłość łapiąc się za serce i wysyłała listy do Pana B. rzucając je na…

Wypisuję się

Z początku dałam się porwać fali. To, co wydarzyło się w niedzielę a dokonało w poniedziałek, wywołało wstrząs. Mieszanina żalu i złości oraz palące poczucie niesprawiedliwości zaowocowały spontanicznymi postami na facebooku oraz wypowiedziami, w których dawałam upust rozgoryczeniu i rozczarowaniu swym narodem. Czy było to sensowne? Na pewno bardzo emocjonalne. Pierwsza reakcja została wywołana niemałym…

Łyk kultury

Zima sprzyja obcowaniu z filmem i książką. Służby apelują, że o tej porze roku najbezpieczniej jest zawinąć się w kokon z ciepłego koca, zaparzyć herbatę  i oddać się lekturze albo odpalić dobry film. W każdym razie – ja tak robię. Zagrożenia płynące z nieprzychylnej aury są wtedy zaskakująco mniej straszne. Potwory zostają na zewnątrz, a …

Dalej lama, dalej Mróz

Z tą lamą to taki żart. Jeśli kiepski, to przepraszam. Tylko Mróz jest naprawdę, ale bynajmniej nie na dworze (nad czym szczerze ubolewam). Mróz jest w rękach, na biurku, na kolanach, w łóżku (sic!). W głowie. I coraz bardziej – powiem to nieśmiało – w sercu. Owszem, mam fazę na kryminały. Nie wiem, co się…