Eleos – to znaczy miłosierdzie

Był to piękny listopadowy weekend. Zaciągaliśmy się zapachem jesieni. Stopy w sznurowanych botkach szurały w kobiercu złocistych liści. Tak samo złociły się nasze twarze. Grzały się w blasku wciąż jeszcze ciepłego słońca, wzajemnej życzliwości popartej otulającą troską oraz Miłości Nieskończonej. Rosnące wzdłuż gościńca drzewa kłaniały się nam majestatycznie. W swojej starczej powadze przeczuwały chyba, że…

Wszyscy święci balują w Niebie

Zacznę od informacji ciut kontrowersyjnej. Otóż o ile zawsze mocno utożsamiałam się z Kościołem Katolickim (i żeby nie było – nadal się z Nim utożsamiam :)), to nigdy nie miałam szczególnego upodobania do świętych. Ich żywoty zazwyczaj bardziej mnie przerażały niż zachęcały (co zapewne wynika w pewnym stopniu z mojej niedojrzałości emocjonalnej, a co za…

Podglądam życie, którego „Nie ma”

„Nie ma” boli. „Nie ma” przeszkadza. „Nie ma” nie istnieje. Czasami wydaje mi się, że „nie ma” jest treścią mojego życia. Zwłaszcza od niespełna trzech lat. Ale nie tylko. „Nie ma” jest w końcu całkiem niezłym żartownisiem. Niby go nie ma, a uwiera jak jasna cholera. No bo pomyślmy – skoro nie istnieje (jak może…

Obrazki z dni ostatnich

1. Siedzę na wykładzie wchodzącym w skład moich studiów doktoranckich i jest mi trochę strasznie. To dlatego, że są tu wspomnienia zaklęte w przestrzeni. I w środku ja zaklęta w tęsknocie. Omawiamy narrację historyczną. Na zewnątrz jest ciemno, wewnątrz mnie jeszcze bardziej. Panie, ratuj. Czy nic Cię nie obchodzi, że toniemy?     2. To…

Jesień

Kilka okołojesiennych myśli, żeby się nimi zaciągnąć jak zapachem zeschniętych liści (rym niezamierzony). *** Opowiem Wam pewną historię (usłyszałam ostatnio, że według niektórych literatów pierwsze zdanie jest najważniejsze dla tekstu; wygląda na to, że ten tekst nie wzniesie się na wyżyny). Była sobie kiedyś dziewczyna. Żyła w wieku głównie XXI, ale miała zaszczyt bądź ujmę…

Oślepłam od świateł, czyli coś więcej niż literacka wersja filmów Smarzowskiego

Cyprian Kamil Norwid uskarżał się kiedyś na tęsknotę za brakiem światłocienia. Wśród rozlicznych tęsknot, które w sobie noszę i ta zajmuje dość wysoko punktowane miejsce. Umówmy się jednak, że osiągnięcie braku światłocienia w doczesności jest równie nierealne jak przejście papieża Franciszka na islam. Nawet ci, którzy z niejasnych (sic!) powodów uważają go za fałszywego proroka,…

„Stranger things 3” – uwaga spoilery!

Tak to było ze „Stranger things”, że do oglądania namówił mnie mój były już chłopak. Pisałam o tym na blogu. Więc pierwszy sezon obejrzałam, bo polecił. Było nieźle. Może i nie mój klimat, ale fajne kolorowe lata 80., dobra gra aktorska dzieciaków i napięcie, które nakazywało pochłaniać odcinek za odcinkiem. A jak już obejrzałam pierwszy…

Jak nie radzić sobie z rzeczywistością

Nie wiem w jaki sposób radzicie bądź nie radzicie sobie z rzeczywistością. Być może dla niektórych z Was jest to zupełnie abstrakcyjne, bo rzeczywistość przyjmujecie bezproblemowo i po prostu Wam się ona podoba. Strasznie fajnie byłoby należeć do Waszego grona. Ja należę do lękowo – depresyjnych i ciągle jeszcze jestem na etapie, kiedy zamiast podchodzić…

Babcia, myszy i ludzie

Ten wpis miał powstać dawno, dawno (czyli jakieś 5 miesięcy) temu, ale w międzyczasie pochrzaniło mi się życie i niestety do tej pory się nie odchrzaniło. Najstarsi górale mawiają: co się schrzaniło, to się nie odchrzani – sęk w tym, że nie bardzo chciałam ich słuchać. Miałam czekać na lepsze czasy, ale niektórzy swojej ziemi…

Nie wiem

Żadna ze mnie zwolenniczka teorii, że kiedyś było lepiej, bo znam historię i wiem, że wcale nie było. Odkąd na świecie jest grzech, to jest na nim źle – wszyscy jak jeden mąż poczłapaliśmy na wschód od Edenu. Zdanie: „teraz są ciężkie czasy” w zasadzie jest prawdziwe, ale odnosi się do czasów wszelakich. Lekkie czasy…

Wiersze

Padało. Byłam wtedy na fali rodzącego się (nieaktualnego już dziś) uczucia, więc towarzyszyło mi przyjemne podekscytowanie. Ponieważ była to jesień (choć wczesna), późnym popołudniem zupełnie się już ściemniło. Pamiętam deszcz, chłodne powietrze, parasol w ręku i że miałam na sobie granatową spódnicę. Pamiętam jeszcze wiadomości wymieniane na messengerze z moim ówczesnym absztyfikantem. I że byłam…

Okiem Babci: „Podróże z Histofonem. Stacja Lublin”

Lublin. Takie miasto na dzikim wschodzie albo – jak kto woli – obecnych kresach Rzeczypospolitej. Niby na siedmiu wzgórzach jak Rzym, ale mnie się to nijak nie zgadza. Z Włochami łączy nas natomiast całkiem spora dawka renesansu. W tym mieście codziennie się budzę i codziennie zasypiam. Oglądam go zza okien autobusu i wydeptuję w nim…