Eleos – to znaczy miłosierdzie

Był to piękny listopadowy weekend. Zaciągaliśmy się zapachem jesieni. Stopy w sznurowanych botkach szurały w kobiercu złocistych liści. Tak samo złociły się nasze twarze. Grzały się w blasku wciąż jeszcze ciepłego słońca, wzajemnej życzliwości popartej otulającą troską oraz Miłości Nieskończonej.

IMG_9052

Rosnące wzdłuż gościńca drzewa kłaniały się nam majestatycznie. W swojej starczej powadze przeczuwały chyba, że wydarzy się tu coś niezwykłego. I niewątpliwie się wydarzyło.

Gdy na początku XIX wieku Stanisław hrabia Grzębski stawiał na zamojskiej ziemi pałac dla córki Tekli, nie przypuszczał nawet, co może dziać się tutaj sto lat później. Nie uwierzyłby chyba, że niemal siedemdziesiąt osób będzie tu uprawiać dzikie densy, do późnej nocy rozprawiać o zasadności golenia nóg (część żeńska) lub o bombach atomowych (część męska) albo przynosić do pałacowych komnat i adorować Tego, który zmienił bieg historii nie tylko globalnej, ale i bieg prywatnych historii każdego z nich.

IMG_9363

Byliśmy tam po to, by przy zmywaniu naczyń prześpiewać pełen repertuar polskiej muzyki pop, ludowej, weselnej, rockowej, a także każdej innej, którą – stosując frazes – ślina przyniosła nam na język. Po to, żeby grać w planszówki, opowiadać sobie dowcipy, ratować się hektolitrami kawy po porannym zrywaniu się na jutrznię i zajadać ciastka. Po to, by uświadomić sobie, że życie z Bogiem miewa różne etapy, a każdy z nich ubogaca bardziej niż akcje na giełdzie Wall Street. Po to, żeby z Nim pobyć i dać Mu się kochać. Po to, żeby zdecydować, że niewielu rzeczy w życiu chcemy tak bardzo jak bycia razem.

IMG_9354

Trafiłam tutaj w 2017 roku. Powiedzieć za Sienkiewiczem, że rok 2017 był to dziwny rok, to jak nazwać II Wojnę Światową potyczką. To był bezdyskusyjnie najgorszy rok mojego życia. Rok leżenia pod gruzami mojej najcenniejszej budowli. Wokół panowała ciemność. Okazało się jednak, że Duch Boży unosił się nad wodami. Na przeraźliwie ciemnym niebie pojawił się księżyc. To była nowa nadzieja. W momencie gdy gwiazda śmierci pokonała mnie niemal całkowicie.

Eleos to znaczy miłosierdzie. Eleos działa przy kościele ojców kapucynów, który wciśnięty jest w lubelski plac litewski niczym śliwka w ciasto drożdżowe. Zanim trafiłam do wspólnoty, sam kościół wydawał mi się surowy i mało sympatyczny. Dziś to moje ulubione miejsce na mapie Lublina.

Dlaczego tu jestem? Dlaczego na listopadowych rekolekcjach w Łabuńkach zdecydowałam, że będę tu nadal?

To akurat proste.

Bo kocham tych ludzi.

Bo ci ludzie kochają mnie.

Bo jest tutaj Bóg.

IMG_9382

Eleos – to znaczy miłosierdzie.

Babcia

IMG_9223

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s