Jak nie radzić sobie z rzeczywistością

Nie wiem w jaki sposób radzicie bądź nie radzicie sobie z rzeczywistością. Być może dla niektórych z Was jest to zupełnie abstrakcyjne, bo rzeczywistość przyjmujecie bezproblemowo i po prostu Wam się ona podoba. Strasznie fajnie byłoby należeć do Waszego grona. Ja należę do lękowo – depresyjnych i ciągle jeszcze jestem na etapie, kiedy zamiast podchodzić do życia bezproblemowo, ja te problemy – np. przez swoje niezdrowe schematy i mechanizmy – masowo produkuję. Żeby nie było wątpliwości – raniąc siebie i innych. Ogółem nie polecam.

DSC_034

Dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć o moich sposobach (nie)radzenia sobie z rzeczywistością. Przed użyciem nie konsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, bo z góry wiadomo, że odradzą.

Fantazja jest od tego, aby bawić się na całego

Ogółem super jest być człowiekiem niepozbawionym wyobraźni. Człowiek fantazji nigdy się nie nudzi. Pisałam kiedyś o tym, że jestem Anią z Zielonego Wzgórza i bynajmniej nie budzi to we mnie niezadowolenia. Są jednak pewne granice. Mam małe przypuszczenie, że wyobrażanie sobie, iż aktualnie jest wojna i jest się bestialsko torturowanym za działalność w podziemiu na oczach innych, po to, żeby w wyimaginowanym świecie poczuć się bohatersko, jeśli w realnym czuje się jak śmieć, jest już poza granicą. Brzmi to może nieco śmiesznie, ale w praktyce śmieszne nie jest i wiąże się z olbrzymią raną. A to, że się tym dzielę to dla mnie poważny krok, który niesie ze sobą trochę obaw – może jednak ktoś się w tym odnajdzie, a ktoś inny uwrażliwi. Więc piszę. W każdym razie nie śmiejcie się.

Gdy widzę słodycze, to kwiczę

Nie tylko słodycze. Istnieje taki problem, który można nazwać kompulsywnym objadaniem się. Od czasu do czasu dotyka też i mnie. Szukam dróg ucieczki od trudnych emocji i naprawdę dobrze, gdy jest to sen albo kompulsywne oglądanie filmików na YouTube’ie (po to, żeby nawet przez chwilę nie pozostać w ciszy, sam na sam z tym, co czuję i myślę), bo to nie ma tak negatywnych konsekwencji jak kompulsywne jedzenie. W takich momentach nie mogę przestać jeść. A oczywiście im więcej jem, tym gorzej się czuję, bo jednocześnie mam olbrzymi problem z zaakceptowaniem własnej sylwetki. A wiadomo, że podobne fazy nie mają na nią pozytywnego wpływu. Więc koło się zamyka. Owszem, można się pocieszać tym, że zawsze mogłabym uciekać w kompulsywne picie alkoholu, ćpanie, kompulsywny seks lub pornografię, ale uwierzcie, że nie jest to wystarczające pocieszenie.

Z bliźnim się możesz zabliźnić

Jesteśmy istotami społecznymi i potrzebujemy ludzi. Sam Bóg powołał nas do wspólnoty, bo i On jest wspólnotą trzech Osób. To jest jasne i niepodważalne. Gorzej jednak, gdy się od ludzi uzależniamy. Gdy nie umiemy znieść ich oddalenia, gdy żadnej trudności nie jesteśmy w stanie przeżyć bez ich współtowarzyszenia. Gdy chcemy, żeby ktoś żył naszym życiem, bo sami jesteśmy nim zbyt przerażeni i wydaje nam się, że nie ma najmniejszych szans, żebyśmy je samodzielnie podźwignęli.
Nie umiem być sama, nawet przez chwilę. Szczególnie gdy dzieje się coś trudnego. Muszę być z kimś w nieustannym kontakcie, bez przerwy, więc jestem nie tyle uzależniona od smartfona co od ludzi. W przedwczorajszym pierwszym czytaniu Mojżesz musiał uciekać do kraju Madian. Sam. Bez smartfona. A nawet bez otaczającej go życzliwości kogokolwiek, bo zanadto sobie nagrabił. Nie wiem jak ten gość to zrobił, mnie by to przerosło. Nie umiem w bycie sama ze sobą. Podziwiam Mojżesza.

DSC_028

Na koniec. Wiem, że moje ostatnie wpisy są trochę smutne. Niedawno w moim życiu zasłona przybytku rozdarła się na dwoje, więc nie jest mi łatwo wykrzesać z siebie choć garści optymizmu. Po moim ostatnim wpisie dostałam informację, że szerzę werteryzm. Wcale tego nie chcę. Ale nie wyobrażam sobie bym miała nie być autentyczna i dzielić się z Wami czym innym, niż to, co mam w sercu.

Babcia

 

Autorką zdjęć przecudowna Cynamonka 🙂

Reklamy

11 komentarzy Dodaj własny

  1. takmamnaimie pisze:

    Rada optymistki i to po sporych przejściach, więc działa. Pierwszy krok to zaakceptować własny lęk i smutek, pozwolić im wejść, mówić o nich, pisać o nich. To nic złego, zdarza się każdemu. Są zupełnie ok. Reszta przyjdzie jak przestaniemy czuć się winni za samych siebie, a przestaniemy kiedy zrozumiemy, że lęk jest po prostu ludzki. Pozdr.

    Polubienie

    1. Bardzo mądrze! Dziękuję ❤️

      Polubienie

  2. Marta pisze:

    Cieszę się, że masz odwagę dzielić się tym co masz w sercu! Życzę dużo cierpliwości do samej siebie, bo wiem, że przy lęku i depresji często jej brakuje.
    Pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję serdecznie, takie słowa zawsze bardzo podnoszą na duchu! ❤️

      Polubienie

  3. KasiaS pisze:

    Bolesne jest borykanie się z kompulsywnym objadaniem. Słodyczy. Jeszcze bardziej bolesne jest dźwiganie już nagromadzonych kilkunastu kilogramów. Duży dyskomfort/wstydzenie się siebie. I takie zwyczajne codzienne męczenie się. Plus na powrót do dawnej formy trzeba czekać wiele tygodni jeśli uda się podjąć ograniczenie jedzenia i wytrwać w tym. Można znać metody radzenia sobie z przykrymi emocjami, ale nie zawsze to działa. Bywa, że coś zależne jest od czynników zewnątrz.

    Od ludzi uzależnienie może minąć (nie mam na myśli potrzeby zdrowego kontaktu). I to jest ulga! Ograniczyła się także u mnie potrzeba relacjonowania swoich kłopotów. Czasem pomaga zawiedzenie się na czyjejś życzliwości i wiemy, że w jakimś zakresie musimy zintegrować się/wziąć w garść sami. Tak w środku duszy. I także odczuwa się wtedy ulgę!

    Teraz internet sprzyja relacjonowaniu wszystkiego.

    Żyjemy za bardzo życiem innych. Często ludzi nam nie znanych. I ja nie czuję się z tym dobrze.

    Na mnie nadal źle działają niektóre materiały znalezione na youtubie albo na instagramie jeśli odkryję w nich treści czy klimat wypowiedzi, które mnie rozstrajają albo obniżają nastrój. Nieświadomość była fajniejsza!

    Pozdrawiam Cię. Kryzys, smutek nie jest taki zły. Chyba, że trwa wiecznie, staje się niemalże stylem życia, ale jak się przydarza to po prostu jest. Wiadomo, że człowiek chce się z tego wygrzebać. Nie wiem co napisać dalej, ale to Twoje KAMERALNE miejsce jest ok.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję Ci! Bardzo wartościowe rzeczy napisałaś i podniosłaś mnie na duchu, mówiąc, że ta się uniezależnić od ludzi 🙂 Pozdrawiam Cię ciepło! ❤️

      Polubienie

  4. KasiaS pisze:

    Dziękuję bardzo za pozdrowienia! Wszystkiego dobrego!

    Polubione przez 1 osoba

  5. Marta Sieńska pisze:

    Babciu… Jak ja Cię kocham! ❤
    Nazywasz to, co ja boję się nazywać, diagnozować, choć świadoma jestem. Dziękuję, że to robisz. Dziękuję, że pozwalasz sobie na bycie sobą. ❤ I ja Cię właśnie taką kocham. ❤

    Polubienie

    1. Ojej, chyba właśnie dzisiaj najbardziej tego potrzebowałam! ❤

      Polubienie

  6. Paula pisze:

    Babciu gawędziarko jak tam u ciebie? Trochę lepiej? Ja niestety mam doły, ale nie o tym chciałam pisać.Moje pytanie brzmi:Kiedy nowy wpis? Trafiłam tu przypadkiem i bardzo mi się spodobały te treści i postanowiłam, że zostanę tu dłużej. Chciałabym napisac głowa do góry, ale wiem jak to jest kiedy słyszy się takie teksty. Dlatego nic więcej już nie napisze, ale będę czekać.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję ❤️ Nowe wpisy na pewno będą, obiecuję, i sama bardzo chciałabym wrócić już do pisania, ale wraz z kryzysem psychicznym dopadł mnie też kryzys twórczy. Ogółem nie jest łatwo. Ale dziękuję całym sercem, bo komentarze takie jak ten podnoszą na duchu i dodają sił! ❤️ To bardzo kochane! ❤️ ❤️ ❤️

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s