Wiersze

32rozmiar

Padało. Byłam wtedy na fali rodzącego się (nieaktualnego już dziś) uczucia, więc towarzyszyło mi przyjemne podekscytowanie. Ponieważ była to jesień (choć wczesna), późnym popołudniem zupełnie się już ściemniło. Pamiętam deszcz, chłodne powietrze, parasol w ręku i że miałam na sobie granatową spódnicę. Pamiętam jeszcze wiadomości wymieniane na messengerze z moim ówczesnym absztyfikantem. I że byłam mocno przejęta tym, gdzie jadę i po co. I zaciekawiona. I trochę wystraszona.
Pamiętam też jak już stamtąd wychodziłam. Pełna dumy, że nie rozpłakałam się tam, przy pełnej sali ludzi, na oczach Poety. I pełna niedumy, rozczarowania sobą i tym, że nie sięgam, gdzie wzrok nie sięga – przynajmniej na płaszczyźnie liryki. Szłam szybko, coraz szybciej, a moje czarne, sznurowane lakierki z impetem rozchlapywały wodę z kałuż. Deszcz płakał, ja padałam i odwrotnie. Gdy dojechałam do domu, nie zapalałam światła w pokoju, ale skuliłam się na łóżku, przykryłam kocem łącznie z głową i płakałam, płakałam, płakałam. Wraz ze łzami wzbierało we mnie silne postanowienie, że więcej już się nie skompromituję.
I w ten sposób przestałam pisać wiersze.

22rozmiar

Koniec końców nietrudno przyznać, że nie uniosłam krytyki, co może i nie najlepiej świadczy o mojej dojrzałości emocjonalnej. Zresztą nie będę udawać, że takową w szczególnym stopniu posiadam. Może też postmoderna to nie do końca moje gniazdo, więc nie powinnam składać w nim jaj. Ostatnio jednak dawna znajoma przypomniała mi o wierszach. Wyjęłam z półki zakurzony kajecik. Przy niektórych się uśmiechnęłam, inne obudziły smutne wspomnienia, a o jeszcze innych pomyślałam, że nie są takie złe. Ja wiem – do Herberta mi daleko, mój rechot kwasi mleko i bywa, że się param wykańczaniem. A w zasadzie tylko to pierwsze, ale jestem w pełni świadoma swojej niedoskonałości. Sama nie wiem czy wrócę kiedyś do pisania wierszy, które namiętnie skrobałam w czasie studiów i ogólniaka. Znajoma namawia na nawrócenie. Ja odnalazłam się w trochę innej formie i pisze mi się z przyjemnością, więc może po prostu tamten etap już minął. Obecnie preferuję prozę poetycką, felietony, a ostatnio także opowiadania (które pisałam z pasją jako mała dziewczynka). Dziś siedziałam nad jednym w Cafe Heca, popijając przy tym pyszną imbiriadę. Co do poezji w jej klasycznym wydaniu (której skądinąd jest cała masa w mojej osobowości) – nie wiem. Ale fajnie było sobie te stare wiersze poczytać.

20rozmiar

Reklamy

6 komentarzy Dodaj własny

  1. tucynamonka pisze:

    Istnieje szansa, że kiedyś przeczytam Twój wiersz na blogu? :))

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jeszcze nie wiem, pomyślimy 😉

      Polubione przez 1 osoba

      1. tucynamonka pisze:

        Nie da mi to teraz spokoju. 😀

        Polubione przez 1 osoba

  2. Agata Jot pisze:

    Dobrze, że jesteś! Dobrze, że jest lepiej, a mam nadzieję, że samopoczucie się jeszcze bardziej poprawi 🙂 Wiesz, natrafiłam na taki cytat Krzysztofa Kieślowskiego: „Dla mnie wyznacznikiem pewnego pułapu, jakości czy klasy sztuki jest moment, w którym czytając, oglądając czy słuchając czegoś, mam dojmujące i jaskrawe uczucie, że ktoś sformułował coś, co przeżyłem albo o czym pomyślałem.” I ja tak mam z Twoimi tekstami, dlatego bezsprzecznie tworzysz Sztukę! Nawet pan Krzysztof tak uważa 😉
    Ściskam gorąco!😘

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ooooooo matulu, jakie to kochane!!! ❤️❤️❤️ Dziękuję Ci ogromnie za te kochane słowa! 😊

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s