Mróz na mrozie: „Czarna Madonna”

Właściwie Mróz mróz niedawno całkiem się ulotnił. Zero skrzypiącej pod butami ziemi, białych gwiazdek z nieba, zmarzniętego nosa i czerwonych policzków. A szkoda, bo lubię taki grudzień. Do tego koc, kniżka, herbata z miodem, cytryną, cynamonem, imbirem i goździkami (mikstura na miarę Papy Smerfa) i da się żyć. A tu po Mrozie mrozie ani widu, ani słychu.

Ale udało mi się złapać parę mroźnych dni za ich stumilowe buty. Co prawda dzięki tym butom prędko mi zwiały, ale mimo to nieco zaczerpnęłam (zimnego powietrza) i wykorzystałam te dni owocnie. Na lekturę thrillera religijnego. Na lekturę „Czarnej Madonny”.

alex-gindin-27921-unsplash

Wszystko wzięło się stąd, że kiedyś na Aleteia Polska przeczytałam wywiad z Remigiuszem Mrozem. Wywiad przeprowadzony tuż po pojawieniu się na rynku „Czarnej Madonny”. Mróz mówił, że jest praktykującym katolikiem i że nieco obawiał się biorąc na tapetę temat opętań i egzorcyzmów, ale rezultat zaskoczył samego twórcę – dostał od czytelników listy z informacją, że lektura „Czarnej Madonny” była dla nich bodźcem do religijnego nawrócenia! Lepszej reklamy nie trzeba było. Potem sięgnęłam po książkę Mroza dostępną akurat w mojej małej bibliotece – „Wieżę milczenia” – i trochę się rozczarowałam. Ale na „Czarną Madonnę” polowałam cały czas. Okazja czyniąca złodzieja nadarzyła się, gdy zaczęłam pracować w bibliotece. Sięgnęłam wtedy po wyczekiwaną czerwoną okładkę…

Drodzy Państwo, otóż wszystko mi się w tej książce podoba! I dobry język, i plastyczne opisy, i merytoryczne przygotowanie autora, i jej nieprzewidywalność i zagadkowość.  Naprawdę do końca czułam napięcie i podekscytowanie związane z tym, że za Chiny Ludowe nie wiedziałam kto, jak, po co i dlaczego. I w ogóle jak to. Nawet tak piękny umysł jak ten Johna Nasha nie byłby w stanie rozwikłać zadanej przez Mroza zagadki. Na rozwiązanie trzeba było czekać do końca. I och, jak przyjemnie się czekało! Każdą wolną chwilę, gdzie się tylko dało, poświęcałam na oddawanie się lekturze. Nareszcie miałam coś dobrego językowo (czego zabrakło mi w „Wieży milczenia”), nareszcie miałam też fajnie zbudowane postacie o mocno zarysowanych osobowościach. A przede wszystkim poczucie, że Mróz wie, o czym pisze. Wziął się chłop i rozeznał, poczytał mądre dokumenty kościelne, zrobił kwerendę, porozmawiał z kim należy i stworzył. Może i nie pomnik trwalszy niż ze spiżu, ale na pewno fenomenalny thriller. Jedyny mankament to to, że główny bohater książki wciąż pije earl greya, której to herbaty  nie lubię tak bardzo, że na samą myśl robi mi się niedobrze. Widać nie może być idealnie. Trudno.

oriento-744193-unsplash

Czy książka sprzyja nawróceniu? Na pewno osoba niewierząca może ją czytać bez obaw, że ktoś w nachalny sposób zechce ją nafaszerować religijnymi treściami. No nie. Mróz nic takiego nie robi. Czy wierzysz, czy nie, daj się wciągnąć w ciekawą historię, bo ubarwi Ci to ciemne, ponurzaste grudniowe dni. Dla mnie jako katola z krwi i kości ta książka rzeczywiście miała duchowe znaczenie. Bo co by nie mówić, zmusiła do refleksji nad zbliżającą się (szybciej lub wolniej) Apokalipsą i siłami Zła. Nie każdy będzie miał podobną refleksję i ja to rozumiem i szanuję. Nie jest to powieść ewangelizacyjna, ale kto wrażliwszy na świat duchowy, ten nie pozostanie nieporuszony. Mówię jak jest.

Będąc na fali religijnej sensacji przeczytałam też „Grzech” Maxa Czornyja. Fabuła o tym, że w Lublinie (sic!) dochodzi do serii zaginięć młodych kobiet, a przy kilku znalezionych potem ofiarach pozostawione są symbole quasi-religijne. Mnie tam się nie podobało. Przewidywalna, mało plastyczna, słaby język i makabryczność opisywanych zbrodni. Nie bardzo polecam, choć lubelski pisarz. Ale Lublina (poza nazwami ulic) tam mało, liczyłam na ciut barwniejsze opisy rodzinnego miasta. Poza tym po Mrozie poprzeczka stała wysoko.

toa-heftiba-477091-unsplash

Aktualnie czytam „Nieodnalezioną” Mroza. Zapowiada się dobrze. Co przyniosą kolejne strony – dam znać.

Babcia

8 komentarzy Dodaj własny

  1. tucynamonka pisze:

    O proszę, no to mnie zaintrygowałaś.
    Może czas skończyć z „mrozoignorancją” i zabrać się za jakąś książkę tego autora. 🤔 Może wpiszę go w kolejkę „do przeczytania”. 😉
    Dzięki za pomysł. 😘

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ja też dopiero poznaję Mroza. A że złapałam fazę na kryminały i sensację, to Mróz się idealnie wpisał 😀 Chyba za mało przeczytałam, żeby mieć pewność czy polecać tego autora (biorąc pod uwagę tempo z jakim wydaje on kolejne książki) , ale „Czarna Madonna” naprawdę mi się spodobała! 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  2. Loyal Pat pisze:

    Wpadłam dziś tu i zostaję..uwielbiam czytać i nowe inspiracje mi się przydadzą:):)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ależ się cieszę!!! 🙂 Dziękuję! ❤

      Polubienie

      1. Loyal Pat pisze:

        :):):):

        Polubione przez 1 osoba

  3. Marta pisze:

    Byłam ignorantką Mroza, gdyż nie ufam autorom, którzy tak często wydają swoje książki. Ale tą recenzją mnie skusiłaś! 😀

    Polubione przez 1 osoba

    1. Tak, to podejrzane, racja 😉 Ale „Czarna Madonna” jest naprawdę dobra. „Nieodnaleziona” podobnie! ❤

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s