Miasto zmęczone jak ja

DSC_023

Wyobrażam sobie jak Pan B. siedzi przy biurku i wymyśla scenariusz mojego życia. W jednej dłoni dzierży wieczne (jak na Niego przystało) pióro, drugą gładzi siwą brodę. (Celowo nie precyzuję, którą ręką pisze, by nie ustawiać Go po jednej stronie barykady). Przy rozłożonej mapie świata zastanawia się, gdzie mnie rzucić. Wreszcie – decyzja. Miasto na wschodzie Polski, nad Bystrzycą. Pachnące cebularzem, bijące po oczach renesansem. Niech będzie.

Mamy 1993r. Przychodzę na świat. Z oczywistych względów nie pamiętam swoich pierwszych wrażeń. W tym mieście jednak rodzę się, chodzę do szkoły, studiuję, pracuję, żyję. Do dziś.

DSC_013

Był czas, gdy nie lubiłam Lublina. Wspominałam o tym na blogu. Było mi tutaj ciasno i duszno, a renesans z barokiem wyglądające z każdego kąta wywoływały niestrawność (architektonicznie – gotyk i neogotyk, w malarstwie – niderlandzkie, postimpresjonizm, awangarda, rzeźba – hm…). Chciałam się jak najprędzej wyprowadzić, rzucić w ramiona dużego miasta, najlepiej Gdańska, choć mogłaby być i Warszawa. Zresztą co by nie mówić, nadal uważam Gdańsk za najpiękniejsze miasto świata. Na Lublin kręciłam nosem.

Dziś wciąż nie wiem, dokąd zaprowadzą mnie – mówiąc banalnie i pseudopoetycko – drogi życia. Ale moje rodzinne miasto lubię coraz bardziej. Chyba i ja zaczynam otwierać oczy na jego urok. I nawet mu się tak strasznie nie opieram.

DSC_024

***

Przemierzam swoje miasto stawiając szybkie i zamaszyste kroki. W czarnych, sznurowanych butach. Na Placu Litewskim pachnie frytkami z McDonalda, a Piłsudski na Kasztance rwie się do boju niczym Aleksander Macedoński na Bucefale. Choć fontanny miejskie wydają przyjemny dla ucha szum, a podświetlane drzewka sugerują, że właśnie znalazłeś się w świecie fantasy, najbliższy mojemu sercu jest jaśniejący nad całym placem, wciśnięty w miasto niczym śliwka węgierka w ciasto drożdżowe, kościół i klasztor o. kapucynów. Wchodzę tam i wiem, że Bóg jest miłością. I jest dobrze.

***

Za czasów młodości moich rodziców Kalina była rzekomo dzielnicą, gdzie na każdym kroku można było dostać w mordę. Jeśli wyszedłeś stamtąd z nieobitym pyskiem, mogłeś czuć się jak Mojżesz, który właśnie przeprowadził naród wybrany przez morze. Dziś ani  widu, ani słychu dawnego nastroju grozy. Ul. Kalinowszczyzna ciągnie się w dolinie – prawdopodobnie (na co wskazuje ukształtowanie terenu) – dawnym wąwozie. Otwiera ją kościół ks. salezjanów i wzgórze Grodzisko, na którym znajdowała się wczesnośredniowieczna osada, a dziś majestatycznie góruje kirkut. Odwiedzają go Żydzi z pejsami. To buduje klimat. Bardzo lubię przemierzać Kalinowszczyznę, bo stare spotyka się tu z nowym. Wiekowe chałupki mieszają się z PRL-owskimi blokowiskami. Jesienią obok przystanku autobusowego stoi pan handlujący jabłkami. A w głębi osiedla – za kościołem św. Agnieszki – jak perełka w muszli małża kryje się moje ulubione miejsce – XIX- wieczny cmentarz. Ja i Pan B. często chodzimy tam na spacery. Najbardziej lubimy wieczorem – cmentarne rozmowy najlepiej smakują nocą.

DSC_007

***

W maju obeszliśmy z K. Zalew Zemborzycki. Zajęło nam to trzy godziny. Bałam się żab, prawie złapał nas deszcz i zastanawialiśmy się nad najbardziej prawdopodobną datą Apokalipsy. Gdybym wierzyła w reinkarnację, obstawiałabym, że w poprzednim wcieleniu byłam rybą – szczerze kocham wszelkiego rodzaju akweny. Najbardziej morze (pewnie byłam śledziem), ale ku mojej rozpaczy Lublin nie ma do niego dostępu. Wystarcza mi zatem zalew. Pachnie sosnami i można podziwiać łabędzie. Więc fajnie.

Gdy byłam mała, bałam się, że tama na zalewie pęknie i cały Lublin zginie w potopie. Chyba, że jakiś Noe zdoła wybudować arkę. Jednak podobna katastrofa nigdy nie nastąpiła. I całe szczęście, bo nie spotkałam w Lublinie żadnego Noego.

***

Lubię ul. Wyszyńskiego, szczególnie jesienią. Przypomina most łączący doniosłą Archikatedrę z wiejącą komunizmem Zamojską (czyli, moi mili, ze skrajności w skrajność). Murem odcina się od niej pałac biskupi i seminarium duchowne. Sacrum i profanum. Ładnie tam jest. Zwłaszcza, gdy na drzewach złocą się liście. Nawet kiedy przemierzam tę trasę kichając i pociągając nosem, to do tych liści się uśmiecham.  Ciężko pozostać obojętnym na ich urok.

DSC_004

***

A Ogrodu Saskiego nie lubię. Do gdańskiego Parku Oliwskiego jest mu wybitnie daleko. Nie, nie i nie. Uwielbiam za to przemierzać al. Racławickie i omotana szalikiem, grzejąc w kieszeniach zmarznięte dłonie, podziwiać Galerię Saską. Chociaż znad szalika wystają mi tylko zabezpieczone przez okulary oczy i sianowate kędziory, to wystarczy, by dławiąc się z podziwu oglądać umieszczone na ogrodzeniu Ogrodu fotografie. Przy al. Racławickich marmurem świeci moja alma mater. Najfajniejszy jest KUL-owski dziedziniec, na którym wiosną kwitną zachwycające magnolie, a studenci odżywający po zimowej sesji leżą na pokrywającym dziedziniec trawniku. Myślę, że gdyby jakimś cudem Jan Paweł II i kard. Wyszyński stojący na dziedzińcowym pomniku ożyli, to chętnie by się do studentów dołączyli. Chociaż tam gdzie są teraz, mają pewnie jeszcze ładniejsze magnolie.

***

Z ul. Chopina, z jej secesyjnymi kamienicami i starymi tabliczkami „Chopin Straße” przypominającymi czasy najgorsze, skręcam we wciśniętą obok, ciasną ul. Hipoteczną. Tam kryje się bowiem Cafe Heca, gdzie usadzam się na miękkich poduchach, pożeram wzrokiem kolorowe książki i grzeję się herbatą w ślicznym kubku. Trochę tam artystycznej bohemy, trochę molowo – książkowego rozgardiaszu, a jeszcze więcej życzliwości. Wycieram nos kolorową chusteczką z Tigera. Rozciągam rękawy swetra tak, by ich ciepło obdarowało moje dłonie. Głowa jest ciężka, okulary w drucianych oprawkach zsuwają mi się z nosa, a grzywka nie poddaje się w uciekaniu zza ucha. Zmęczona jestem. Ale kocham to miasto zmęczone jak ja.

DSC_026

 

Autorką zdjęć: Cynamonka

Reklamy

2 komentarze Dodaj własny

  1. tucynamonka pisze:

    No patrz, to się rozminęłyśmy. 😉 Ty pokochałaś Lublin, ja się odkochałam…
    I też coś o tym piszę, ale nie tak uroczo jak Ty.
    :*

    Polubione przez 1 osoba

    1. Eeee, Ty zawsze piszesz bardzo uroczo! ❤

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s