Co się dzieje, kiedy nic się nie dzieje, czyli babciowy pamiętnik

rawpixel-561412-unsplash-1

Trochę mnie nie ma. Na blogu posucha. Niedługo pogrążę się w otchłani zapomnienia, minie kilka chwil i nikt nie będzie pamiętał imienia Babci Gawędziarki.

Albo może nie będzie tak źle. Fakt: niczym w Genesis po „siedmiu latach” obfitości przyszło mi się zmagać z „siedmioma latami” głodu. Jestem głodna natchnienia i pomysłów. Szczególnie, że kreatywność to nie jest cecha wybijająca się w moim CV.

Ale jednocześnie żyję, jestem, myślę, robię, zmagam się, działam, przegrywam i wygrywam. Jakby nie patrzeć: szerokie spectrum. Kobieta pracująca. Przodownik pracy. 300% normy.

***

Siedzę w swojej przytulnej bibliotece, obszerny sweter uporczywie zsuwa mi się z ramienia (jeszcze do niego nie dotarło, że jest Syzyfem) i obserwuję ośnieżony LSM (dla niewtajemniczonych: dzielnica Lublina). Momentami podczytuję Mroza, jakby pogoda nie wystarczała. Cóż, kiedy Czarna Madonna wciąga niczym słone paluszki albo netfliksowa Seria niefortunnych zdarzeń.

nick-fewings-642060-unsplash

***

Mam dziś szaloną ochotę na słodycze – jestem niemal pewna, że bez problemu wciągnęłabym całą piernikową chatkę Baby Jagi, a i to nie ugasiłoby palącego pragnienia. W każdym razie snickers nie wystarczył 😦

***

Leszek Kołakowski to mistrz (bez Małgorzaty). Najpierw zachwycił mnie Jezusem ośmieszonym, który to esej przeczytałam na studiach zachęcona przez sędziwego i mądrego wykładowcę etyki. Ostatnio zaś uraczyłam się 13 bajkami z Królestwa Lailonii dla małych i dużych i umieram z podziwu wymieszanego z zazdrością, bo chciałabym mieć taki intelekt i takie pióro. Panie B., jeśli nie jest za późno, to proszę: obdaruj!

***

Odkąd K. zabrał mnie na Falkon, zaraziłam się miłością do RPG-ów. I teraz weekendy spędzam na Cthulhu i Warhammerze. Ekipę mamy wspaniałą, zawsze są ciastka, a za świat gier fabularnych chętnie oddałabym świat rzeczywisty. Kto by pomyślał, że na starość zapragnę podobnych wrażeń? 😀

***

Wieczorem, po gorącym prysznicu, zakładam ciepłą piżamę, otulam się kołdrą po nos i piję zieloną herbatę z maliną. Do zestawu koniecznie dołączam lekturę. I mogę witać zimę. Może i życie nie takie straszne jak je malują?

thought-catalog-188056-unsplash

Reklamy

2 komentarze Dodaj własny

  1. Kasia pisze:

    Myślę, że już obdarował:) Pozdrawiam znad kubka herbaty, pierwsze zdjęcie zmusiło mnie do wędrówki do czajnika.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ojeeeej, dziękuję ❤ Zdjęcie i mnie oczarowało – ma coś w sobie 🙂 Pozdrawiam ciepło!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s