Wszyscy jesteśmy poranieni

aimee-vogelsang-106103-unsplash

Owinięta wielkim ciepłym szalem wciskam się w szczelinę bezpieczeństwa: miejsce przy oknie na końcu autobusu. Moja grzywka ma długość w tak zwane ni w pięć, ni w dziewięć, co powoduje totalną frustrację przy każdej próbie ułożenia fryzury. I spod tej „ni w pięć, ni w dziewięć grzywki” okiem Wielkiej Siostry obserwuję świat, który jest światem małych, bezbronnych smerfów permanentnie zagrożonych czyhającym tuż-tuż Gargamelem. Taka prawda. A prawda was wyzwoli.

A dzisiaj jest dzień jak każdy inny, tylko trochę zimno, a ja mam wzmożoną ochotę na słone paluszki. Ciekawe czy potrafiłabym je sama upiec? Świat wędruje wyznaczoną z Góry ścieżką i chociaż się zmienia, to jest taki sam. I bezbronne smerfy chociaż są inne, to wszystkie tak samo niebieszczą się bólem i lękiem.

Ktoś z tłumu rzuca frazes, że każdy ma swoją historię. I swój krzyż. Frazesy mają dwie główne właściwości: są do obrzydzenia banalne i do obrzydzenia prawdziwe. Ktoś z tłumu ma rację. Halo, panie, wygrał pan kuferek słodyczy i wczasy w hotelu „Gołębiewski”!

Spoglądam przez okno autobusu ze swojej szczeliny i widzę, że wszyscy. Ta pani w czarnym prochowcu, która ma męża alkoholika i jest silna siłą, której jej brakuje. I ten chłopiec w vansach, którego nigdy nie doceniał ojciec i on teraz zgrywa pewnego siebie i ma modne ciuchy i ładną dziewczynę, ale w głębi serca ciągle się boi, że ona odkryje, że on nie wystarcza. Blondynka w płaszczyku wciętym w talii świetnie radzi sobie na studiach i ma rudego kota, ale w podstawówce nie miała koleżanek. Matce z trójką dzieci mąż zarzuca brak atrakcyjności i ona bardzo się stara nie płakać w poduszkę, ale bezsilność omamia Sparksem i komediami romantycznymi. Ten pan, co wysiadł właśnie z auta i przemierza drogę do pracy, niedawno schrzanił swoje małżeństwo i nie wie jak budować relacje z dziećmi, więc kupuje im drogie prezenty i pali dwie paczki „Marlboro” dziennie. A ta starsza kobieta wychowywała dzieci po Bożemu, a one zeszły na złą drogę i trochę im tam grzęzną trapery.

luis-galvez-635869-unsplash

Oddychamy więc w autobusie mieszaniną cierpienia i strachu, i strachu przed cierpieniem, i cierpieniem z powodu strachu. I nie tylko w autobusie, bo i w pracy, i w parku, i na uczelni, i w Lidlu, i w szkole. W szkole może najbardziej. I w domu. W domu może najmniej, ale nie zawsze.

Wszyscy jesteśmy poranieni.

Trochę w tym równości, wolności i braterstwa, ale równość kojarzy mi się ze zrównaniem, a braterstwo może być wymuszone. Najwięcej jest solidarności. I jeśli zechcemy wykrzesać nieco miłości, to może nawet się uda te pęknięcia trochę posklejać. Bo w tym wszystkim o to chodzi. Czy ktoś chleje pod sklepem i wydziela odpychający fetor moczu czy ucieka w korpo-karierę, czy kompulsywnie liczy lajki na fejsie, to i tak chodzi mu o miłość. Koń, jaki jest, każdy widzi.

Ten film jest dla tych, co się lubią bać. Problem w tym, że nikt nie lubi. Nawet jeśli znamy szalonych amatorów „Ringu” i wszystkich części „Piły” (miękną mi nogi na myśl samą), to strachu przed zdemaskowaniem i ośmieszeniem, i samotnością, i brakiem miłości, i odrzuceniem, i że cię nazwą głupim, brzydkim, niewiele wartym glutem, nikt nie zdzierży. Gorzka wódka, nie będziemy pili. A życie z nas często drwi i pić musimy.

Zrobiłam ciemność jak Kafka z Camusem razem wzięci, więc powiem, że to wcale nie tak strasznie. Jesteśmy poranieni jak sto kotów, ale umiemy kochać i to jest lepiej niż wygrać „Milionerów”. Ja jeszcze wierzę, że jest Pan B. i wtedy wszystko jest jaśniej i tak jakby ktoś zrobił herbatę z miodem i goździkami, ale jak ktoś nie wierzy, to i tak widzi, że jest miłość, więc tej herbaty może się napić razem ze mną. A z tymi zranieniami, to w gruncie rzeczy da się żyć, tylko nie można rozdrapywać i trzeba siać dobro na grządkach. A wszyscy jesteśmy poranieni, równoważy się z wszyscy umiemy kochać.

No to, moi mili, głos podkręćcie i usiądźcie, zaczynamy nowy film.

30710968_602288490134587_6883992552899346432_o

Reklamy

10 komentarzy Dodaj własny

  1. Marysia pisze:

    Baaardzo dobry, prawdziwy wpis – może to frazes, ale naprawdę tak jest 😉 Pozdrawiam ❤

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję, Marysiu ❤ ❤ ❤

      Polubienie

  2. tucynamonka pisze:

    Dużo w tym wszystkim prawdy. Wszyscy jesteśmy poranieni i wszyscy z lepszym lub gorszym skutkiem próbujemy sobie przyklejać na te rany plasterki. Największe pocieszenie jest w tym, że nie ma lepszego plasterka niż drugi człowiek, niż miłość, szczera i prawdziwa relacja. I każdy z nas może być plastrem dla drugiego. Mamy w sobie ogromny potencjał.

    (Brzmię banalnie, ale mam nadzieję, że mi wybaczysz po znajomości…) 😀

    No to chyba się rozejrzę wokół i poszukam – kto potrzebuje plastra. Może nakleję.
    Dzięki, Gawędziarko! ;*

    Polubienie

    1. Wybaczam, bo banały noszą w sobie najwięcej prawdy 😀 A Ty masz w sobie tyle dobra, że dla wielu jesteś wspomnianym plasterkiem!
      A w ogóle to myślę, że najlepiej jak wspólnie omówimy sprawę przy herbacie 😀

      Polubione przez 1 osoba

      1. tucynamonka pisze:

        Przeceniasz mnie! Ale z tą herbatką to bardzo, bardzo w punkt! 😘

        Polubione przez 1 osoba

  3. Każdy niestety ma jakąś ranę. Oby tylko w nich nie grzebać i oby każda się ładnie zabliźniła.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Marta pisze:

    Często o tym zapominam, że nie tylko ja, ale wszyscy jesteśmy poranieni.
    Z jednej strony czuję z tego powodu ukłucie w sercu – bo przecież czasem „fajnie” jest być ofiarą i przerzucić odpowiedzialność na innych,
    ale z drugiej strony, dodaje mi to otuchy.
    Gdy dzisiaj wsiądę do autobusu będę miała w głowie myśl, że wszyscy jesteśmy poranieni.
    Pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ja też czasem zapominam 😉 Pozdrawiam ciepło! ❤

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s