Znowu Osiecka

dnia

alice-hampson-5714-unsplash

Ciekawa sprawa z tym „Neponsetem”. Kupiłam książkę w dość zabawnych okolicznościach. Byłam akurat w mieście, kiedy okazało się, że mam przed sobą dłuższą chwilę wolnego czasu i nie bardzo wiem co ze sobą zrobić. Na szczęście w kamienicy przy Placu Litewskim (Lublin pamięta o unii) znajduje się MCDonald’s, który niczym rycerz na białym rumaku (dlaczego nie gniadym?) ratuje damy w opresji. Albo depresji. I nie tylko damy. W każdym razie mnie jako damę w opresji poratował. Postanowiłam iść na kawę. Pech chciał, że akurat nie miałam ze sobą żadnej książki. Co tu zrobić? Samotna kawa bez książki? Ależ spokojnie! Tuż za „Grand Hotelem Lublinianka” znajduje się bowiem kolejny wybawiciel – księgarnia „Tania Książka”. Niewiele myśląc, stwierdziłam, że wejdę i kupię książkę, żeby mieć co poczytać w Macu – a jakże! I oczywiście chciało mi się skakać z radości, gdy na półce spostrzegłam powieść mojej ukochanej Osieckiej w okazyjnej cenie. Spostrzegłam, zakupiłam, przeczytałam i… nie żałuję.

katarina-milosevic-568434-unsplash

Inna ciekawa rzecz związana z „Neponsetem” to to, że dopiero po dwóch trzecich lektury przyszło mi do pustej głowy, żeby sprawdzić co znaczy ów Neponset. Oczywiście znaczenie tytułu wiele wyjaśniło. Rzeka w stanie Massachusetts. Motyw rzeki odgrywa w powieści rolę niezmiernie ważną. To niedorzeczne (sic!), żem nie sprawdziła tego od razu. Ale cóż, podobno blond z kobiety nie wyjdzie nigdy.

Osobliwości ciąg dalszy. Otóż Osiecka opisała moją historię. Przeżyłam niegdyś te powieść i to bynajmniej nie na papierze, lecz w realu. I było to całkiem niedawno, dlatego tym bardziej przeżywałam historię Marty. Historię moją i Marty. Dziw bierze, że słowo po słowie odczytywałam własne przeżycia, choć spisane na długo przed moim przyjściem na świat. Na tym to polega uniwersalność tej historii.

Osobiście byłabym gotowa wystawić Agnieszce Osieckiej pomnik w każdym mieście wojewódzkim w Polsce. My, Polacy, lubimy pomnikologię – wystarczy policzyć (choć to nie takie proste) wszystkie pomniki przedstawiające Jana Pawła II, by przekonać się jaką skalę przybiera ta nasza narodowa pasja – więc moja propozycja mogłaby mieć rację bytu. Bo jak ona pisał mało kto. To nie proste, żeby tak lekko, frywolnie, zabawnie, a przy tym kunsztownie i głęboko. Dla mnie to wzór niedościgniony.

joao-silas-51725-unsplash

Wydawnictwo „Prószyński i S-ka” wykonało dobrą robotę, bo poza samą powieścią w książce znalazł się wywiad z koleżanką Osieckiej – Magdą Czapińską oraz dość obszerny biogram Agnieszki napisany przez Karolinę Felberg-Sendecką. Uważam, że warto poznać historię Osieckiej po to, by choć po części zrozumieć, skąd wziął się jej neurotyzm, rozhisteryzowanie i niestabilność emocjonalna. Choć nie jestem zwolenniczką, by usprawiedliwiać się swoją historią i zasłaniać nią głupie czy złe życiowe decyzje (a tych u Osieckiej nie brakowało), to nie da się ukryć, że przebyte doświadczenia budują naszą osobowość, a poznając historię danego człowieka, dostajemy możliwość, by lepiej go zrozumieć. Dokładnie tak jest w przypadku Osieckiej. Jej przeżycia jej nie usprawiedliwiają, ale wiele wyjaśniają. A poznawszy jej historię, zdecydowanie łatwiej pojąć jej twórczość.

Niestety ta triada (bynajmniej nie platońska) – neurotyzm, rozhisteryzowanie i labilność emocjonalna – to także moje cechy (choć usilnie staram się z nimi walczyć i do minimum ograniczać ich siłę). Być może dlatego czuję do Osieckiej tak dużą sympatię. Coś tam nas w końcu łączy. Oczywiście mam nadzieję, że nie podejmę w swym życiu podobnie głupich decyzji do tych, które nie raz podejmowała poetka. Za to jej talent literacki i ponadprzeciętny intelekt z chęcią bym przygarnęła.

Przeczytajcie „Neponset”. Jest szczery, prawdziwy i stanowi przefenomenalne studium nad przeżywaniem straty. Ta bardzo krótka książka pokazuje, ile pięknej wrażliwości miała w sobie Agnieszka Osiecka. Naprawdę warto się na tę wrażliwość otworzyć.

christin-hume-482925-unsplash

PS. Co nieco o Agnieszce Osieckiej pisałam tez TU. Zapraszam!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s