„Kroniki z życia ptaków i ludzi” i papużki faliste

dnia

SONY DSC

Wyznam na wstępie, że nie miałam nigdy szczególnego zamiłowania do ptaków. Owszem, lubię bociany, bo są majestatyczne i kojarzą się z wiosną. I szalenie podobają mi się łabędzie. Ale dla równowagi panicznie boję się gołębi, a w podstawówce hodowałam papużki faliste i byłam dla nich niedobrym opiekunem. To jak je zaniedbywałam, do tej pory wywołuje we mnie silne poczucie winy. Brrr. Więc z tymi ptakami to nie bardzo.

Za to ludzi uwielbiam. Czuję się stuprocentową humanistką, co generuje we mnie najprawdziwszą, rozpierającą dumę. I mam nadzieję, że ludziom służę lepiej niż papużkom falistym.

„Kroniki z życia ptaków i ludzi” Aidy Amer to powieść o ludziach z ptakami w tle. Czyli jest jak być powinno. Jej akcję osadzono w realiach historycznych, co w moich oczach jest rzecz jasna jej olbrzymim walorem. Ponadto książka napisana jest ręką kobiety i widać to gołym okiem. Jest bowiem tak subtelna i pełna delikatności, że zupełnie odmienna od tego, co czytałam ostatnio. I dobrze.

SONY DSC

Nie wiem czy to tylko moje wrażenie, ale dzisiejszy świat chyba nie bardzo docenia piękno. Wokół jest tak wiele bodźców, że zwykły brzozowy zagajnik albo łąka pełna mleczu po prostu nie robią wrażenia. A szkoda. Bo przecież warto się czasem wyciszyć, wsłuchać w gdakanie kur i porządnie zaciągnąć powietrzem pełnym lasu, pól i rzeki. „Kroniki z życia ptaków i ludzi” nie zapewniły mi co prawda fizycznego kontaktu z naturą, ale stanowiły jej wspaniałą namiastkę. Prostota i piękno opowiedzianych przez Aidę Amer historii z nieskażoną przyrodą w tle napełniły mnie spokojem, ciszą i szczerą radością. Wyrzekłam się ostatnio prostoty, czytając tylko udziwnioną, postmodernistyczną literaturę opartą na nietuzinkowym koncepcie. Oczywiście nadal cenię podobne książki. Jednak na chwilę zapomniałam, że proste może być piękne. A dzięki Aidzie Amer na nowo się o tym przekonałam.

Aida Amer snuje ciekawą, ciepłą, miejscami zabawną, rodzinną opowieść. I myślę, że właśnie tego potrzebowałam. Nosiłam w sobie głód ładnej gawędy. Aida Amer go zaspokoiła.

SONY DSC

***

Przypomniało mi się, że mój dziadek Stanisław bardzo lubi ptaki. Zawsze obficie zaopatruje karmnik w żywność, wiesza słoninkę dla sikorek i drobno sieka orzechy włoskie. To wyjątkowo miłe skojarzenie. Być może o papużki faliste też dbałby lepiej niż ja.

Wasza Babcia

 

Zdjęcia Kwasi:

http://www.instagram.com/qwasia

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s