Poratowana przez „słońce i jej kwiaty”

anthony-tran-378336

To był bardzo zły dzień. W nocy nękały mnie koszmary, więc obudziłam się pełna mniej lub bardziej określonych lęków, okropnie źle się czułam, chodziłam głodna a w dodatku ciasto na Wielkanoc postanowiło stawiać mi czynny opór i skomplikować przygotowania. I nawet głupio mi było iść do Pana B., żeby powiedzieć Mu: Tato, mam dziś beznadziejny dzień, bo Wielki Piątek to On miał jednak dużo bardziej beznadziejny niż ja. W dodatku przeze mnie. I niby wiem, że przecież by się nie licytował, tylko przygarnął mnie razem z lękami, głodem i nieudanym ciastem, ale było mi jakoś wstyd. Zacisnęłam zęby, ofiarowałam trudy i cierpiałam w milczeniu.

Wieczorem nastało apogeum. Wróciłam z kościoła do domu, żeby za jakiś czas wrócić w sakralne mury na czuwanie, lecz w zasadzie myślałam tylko o tym, że i tak nigdzie nie wyjdę, że chcę zakopać się w ciepłej kołdrze, wtulić w Gerwazego, zasnąć i zapomnieć. I właśnie wtedy zamrugało światełko.

Niedawno dostałam od mamy (skądinąd na własne życzenie) drugi tomik poezji Rupi Kaur – „słońce i jej kwiaty”. Mimo że chciałam go dostać, bałam się po niego sięgnąć. Jestem szczerze zachwycona wrażliwością, wyczuciem i stylem poetki, jednak obawiałam się, że wiersze odświeżą rany, obudzą bolesne wspomnienia i nieco rozhuśtają emocjonalnie. A to niepotrzebne. Tymczasem w trudny, wielkopiątkowy wieczór poczułam, że muszę zdjąć książkę z półki. Że nie wolno mi zwlekać. Nie zwlekałam.

Wiecie jak to jest, kiedy zaparzy się sobie gorącą herbatę i z każdym jej łykiem robi się coraz cieplej i coraz bezpieczniej. Dokładnie tak było z tomikiem. Każdy kolejny wiersz koił. Utwory Rupi wzięły zgnębioną Ew w ramiona, tuliły i kołysały, aż zrobiło się jej zupełnie dobrze i pewnie – stała się spokojna i rozświetlona jak latarnia pośród wzburzonego morza.

andrew-charney-207202-unsplash

Nietrudno zgadnąć jaki eliksir kryje się w wierszach Rupi Kaur. Szczerość. Rupi to kobieta pisząca do kobiet, z autopsji znająca wszystkie nasze bolesne doświadczenia. Wie, co znaczy być poranioną przez przemocowych mężczyzn, postrzeganą przez facetów jedynie lub głównie przez pryzmat swego ciała, czuć się gorszą od innych, tonąć w kompleksach, próbować doskoczyć do kreowanych przez świat wymagań, rozpaczliwie nurkować w morzu porównań.

Odważnie wykrzykuje ludziom w twarz, jaką dumą jest bycie kobietą oraz, że prawdziwą zbrodnią są te wszystkie serie z kałasznikowa wymierzane przez świat naszej płci. Zdanie: nie wstydź się tego, kim jesteś, zdaje się być głównym manifestem Rupi. I rzeczywiście po lekturze jej utworów wstyd nagle się ulatnia, ustępując miejsca dumie z własnej tożsamości.

I kiedy czytałam te jej wiersze w wielkopiątkowy wieczór, to czułam, że ona rozumie. I opatruje każdą ranę zadaną mojej – naszej – kobiecości. Serce trochę we mnie płakało, ale były to łzy oczyszczenia, łzy wynikające z czułości i troski wobec siebie samej. I wobec nas wszystkich.

A niespodzianką tego tomiku było dla mnie odkrycie Rupi jako imigrantki z całym bagażem jej doświadczeń i emocji związanych z byciem nie stąd. Podziwiam Cię, Rupi, za Twoją siłę i odwagę. I dziękuję, że kolejny raz mnie uratowałaś!

ron-hansen-32800-unsplash

Piękno musi być silne. Piękno jest siłą. Rupi Kaur znów tego dowiodła. Przeczytajcie.

Babcia

A tu recenzja jej poprzedniego tomiku.

Reklamy

6 komentarzy Dodaj własny

  1. crimenerd pisze:

    Nie słyszałam o niej, chociaż może to nic dziwnego, bo moja przygoda z poezją została brutalnie przerwana przez charakter studiów, które od pięciu lat trochę zmodyfikowały zarówno mój sposób myślenia, jak i pisania. Muszę przyznać, że po przeczytaniu Twojego wpisu odżyły słodkie wspomnienia z liceum, kiedy potrafiłam jeszcze wykrzesać z siebie odrobinę poetyckiej wrażliwości.
    Jest coś bardzo ciepłego w tym w jaki sposób piszesz.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ojejku, ale miło przeczytać podobne słowa! Dziękuję! 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  2. Bea pisze:

    Niektórzy twierdzą, że poezja potrafi leczyć duszę i tu mamy na to dowód 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. nawykkochania pisze:

    To niesamowite, jak podobną do mojej wrażliwość odkrywam w Tobie. U mnie również kryzys podczas Triduum, tylko w czwartek (w piątek też…). I również poratowała mnie książka, tylko trochę inna, może bardziej męska? Czytałaś? Zobacz: https://wp.me/p9Ld2q-1p

    Polubione przez 1 osoba

    1. Czytałam! I bardzo dużo mi ta książka dała ❤ W trudnym momencie świadectwo o. Dolindo było prawdziwym ratunkiem.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s