Madmoiselle o „Madame”

318C8322C0

O Antonim Liberze i jego książce słyszałam tyle pochlebnych opinii, że nie było innej możliwości jak tylko je sprawdzić. Skoro permanentnie podtrzymuję opinię, że literatura jest złodziejką mojego serca, wypada mieć w niej dostateczne rozeznanie.

Z pomocą przyszła mi Cynamonka, która pożyczyła mi pięknie wydaną przez Wydawnictwo Znak powieść Libery. Już pierwsze strony zapowiadały dobrą treść, choć niedługo wcześniej czytałam książkę Andrzeja Stasiuka i trudno mi było przestawić się na skrajnie inny język i styl. Inna rzecz,  że z każdą stroną robiło się coraz ciekawiej. Genialny popis z równie genialnym Hit the road Jack (What you say?) w roli głównej czy świetnie przygotowany spektakl otrzymujący zasłużoną pierwszą nagrodę na Przeglądzie Teatrów Amatorskich. – No, no – kiwałam z podziwu głową – Taka erudycja, błyskotliwość i wiedza w tak młodym wieku! Dodając do tego odwagę cywilną i buńczuczną naturę, autor (a jednocześnie główny bohater) jawił się jako jednostka wybitna, cudowne dziecko, Mozart swoich czasów.

W miarę lektury, mimo dalszego zachwytu nad intelektem bohatera, jego postępowanie zaczęło mnie drażnić. Poza tym nie do końca odpowiadały mi dialogi, które w mojej opinii raziły nieco sztucznością. Bo owszem, zdania zbudowano pięknie, bez zarzutu w kwestii składni i z ambitnym doborem słownictwa, jednak odnosiłam palące wrażenie, że nikt w sposób spontaniczny nie posługuje się tak górnolotnym językiem. Z czasem jednak rozgrzeszyłam Liberę, biorąc poprawkę, na to że jest to powieść retrospektywna, i łagodniej potraktowałam skrupulatnego językowego perfekcjonistę. Zapewne przywołując zdania z pamięci, starał się nadać im jak najpiękniejsze brzmienie.

210060BC95

Czytając „Madame”, zarzucałam też jej autorowi „przegadanie”. Zazwyczaj cenię sobie oszczędność stylu: minimum słów, przy maksimum jakości. Jednak w miarę lektury, coraz bardziej zakochiwałam się w pięknie jego języka. W końcu mało kto, stara się dziś o zachowanie klasycznych zasad i tak skrupulatny dobór słów. Liberze należało się więc uznanie.

W powieści czekała mnie też inna niespodzianka. Autor szybko kupił moje serce podobnym do mojego zdaniem na temat utworów Stefana Żeromskiego. Styl tego pisarza bezwzględnie skrytykował jako nudny, ciężki, a nawet kiczowaty i śmieszny, i dziwił go absurd, że jego książki (niejedna!) znalazły się w polskim kanonie lektur. Dziękuję Ci, Orfeuszu epiki, za to, że  swym autorytetem wypowiedziałeś krzyczące we mnie od dawien dawna zdanie! Proza Żeroma to według mnie nieociosany kloc zamiast wysublimowanej rzeźby. Com napisała, napisałam i opinii nie zmienię.

4FC8BAE4BD

Ale ad rem.

Powieść wciągała mnie niczym dobry kryminał (tak jakbym znała się na kryminałach). Zagadka za zagadką powodowały u mnie przyspieszone bicie serca i zarywanie nocy dla poznawania tajemnic kolejnych stron. Byłam rozgorączkowana i czułam, że uwodzicielska „Madame” uwiodła także mnie. Libera ciągle zaskakiwał zdaniami-perełkami. Choćby tutaj: Zaprawdę, godne to i wielce sprawiedliwe, lecz o tej porze zamknięte. Dzień już skończony. Już noc.

Na tym jednak nie kończył się fenomen Libery. Erudycja, wiedza powodująca podziw wymieszany z zazdrością, literackie nawiązania, świetny język, inteligencja – to nie było wszystko. Autor zabłysnął przede mną czymś jeszcze. Wnikliwością w obserwowaniu rzeczywistości i niezwykle pogłębioną refleksją. To było coś, co chłonęłam z otwartymi ustami. Libera znał epokę, w której przyszło mu żyć nie powierzchownie, lecz drobiazgowo, osadzając ją we właściwym kontekście miejsca i czasu. Był detektywem, przed którym Polska Rzeczpospolita Ludowa, nie potrafiła ukryć najmniejszego kroku. Nie tylko widział, ale także rozumiał każde jej posunięcie. Wiedza ta była jego talentem, ale i balastem, bo prawda o minionym ustroju wyjątkowo kalała w oczy. Niczym widz w antycznym theatronie dostrzegał wyraźnie rozgrywającą się tragedię. Ale zdolności nie da się mu odmówić. Jego wnikliwość w moich oczach czyniła go niemal wieszczem.

Wnikliwość nie dotyczyła zresztą jedynie spraw społeczno-politycznych, ale także słowa i jego mocy. Refleksja nad słowem snuta przez Liberę to prawdziwy majstersztyk. Dotarł do sedna czy – mówiąc bardziej poetycko (i w myśl jego górskiej pasji) – zdobył Mont Everest rozważań nad słowem, jego działaniem, celem i motywacją. Na mnie wywarł ogromne wrażenie.

Obawiam się, że z mojej recenzji pod względem objętościowym zrobi się powieść, muszę jednak wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy, którą ujął mnie Antoni Libera. Sięgnę do źródła. W końcówce książki rozgrywa się dialog między bohatrem-autorem a Madame, w którym kobieta pyta chłopca o jego plany na życie zawodowe. Wszak matura do tego poniekąd zobowiązuje. Antoni odpowiada, że chce być pisarzem. – I z tego zamierzasz żyć? – spojrzała w moją stronę, unosząc nieco brwi. – Wie pani – powiedziałem z akcentem wyniosłości – ja w ten sposób nie myślę… Tymi kategoriami. Ja po prostu c h c ę tego. A czy mi się to uda, a zwłaszcza przyniesie dochód, to już jest inna sprawa. O to na razie nie dbam. Błogosławieni artyści! Niech mówią, co chcą – ja nigdy nie nazwę Was głupcami.

Tyle od mnie. Mam nadzieję, że dotrwaliście do końca. A jeszcze większą nadzieję, że wystarczająco Was zachęciłam i że sięgnięcie po prozę Libery. Razem z nim nad martwym wzlećcie światem, w rajską dziedzinę ułudy. Ja polecam.

7RN8KCXWIB

 

Reklamy

4 komentarze Dodaj własny

  1. Cześć!
    Recenzowanej książki pewnie nie przeczytam, bo mam przed sobą ginący w mrokach nieskończoności ciąg innych zaplanowanych lektur. Do Żeromskiego nie mam aż tak radykalnego podejścia (choć „Ludzie bezdomni” to był gniot 😉 ) A piszę by Ci powiedzieć, że masz wspaniałe pióro – coś, czego w internecie nie spotykam często.
    Chwała Ci, że piszesz bloga!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ojej, wzruszyłam się Twoimi słowami, dziękuję! ❤
      PS. Znam takie ciągi zaplanowanych lektur, więc doskonale Cię rozumiem 😀
      PS. 2. "Ludzie bezdomni" to jedyna lektura w mojej szkolnej karierze, której nie dałam rady dociągnąć do końca. Wymiękłam 😀

      Polubienie

  2. tucynamonka pisze:

    Ogromnie się cieszę, że przypadła Ci do gustu!
    Świetna recenzja. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s