Uwaga! Lubię ludzi

ivana-cajina-337709

Tak wyszło, że mam słabość. Stadne ze mnie zwierzę. Poza tym się zachwycam, bo mam poczucie, że szósty dzień stworzenia przyniósł prawdziwy fenomen. Nieskromnie powiem, że jesteśmy cudowni. Każdy to taka kopalnia skarbów, że nie ma potrzeby szukać drogi do Eldorado.

A żeby była nutka melancholii dodam, że przedstawiciele prestiżowego gatunku homo sapiens sapiens, korona stworzenia, podbudowują mnie, inspirują, uczą, ratują, zaskakują. Idę przez świat z otwartą buzią i połykam wszystkie muchy.

Oczywiście, żeby nie było za słodko zaznaczę, że to wcale nie tak, że lubię każdego. Są tacy, których nie lubię, czego raczej nie da się uniknąć, żyjąc w społeczeństwie. Spotkałam też ludzi, którzy mnie realnie skrzywdzili, od których odebrałam mocne ciosy, walili po twarzy lewym sierpowym. Mówię o tym po to, żebyście nie myśleli, że moja sympatia do ludzi wynika z tego, że na swojej drodze miałam tylko tych życzliwych i obdarowujących. Powiem krótko: nie.

Ale nie zamierzam generalizować i przekreślać, bo to zwyczajnie głupie. Ja ludzi lubię, potrzebuję, chcę. Tyle prywaty, bo ten wpis wcale nie miał być o mnie.

Ad rem.

zachary-staines-181098

Spotkanie nr 1

Kto by pomyślał, że kiedy wygrzebując się spod gruzów zawalonych planów i marzeń, i trafiając na dominikańskie Seminarium Odnowy Wiary (mimo że do dominikanów nie żywiłam szalonej sympatii), znajdę tam przyjaźń przez wielkie P. Przydzielono mnie do jednej grupy z długą i mądrą Karolką, wrażliwą artystką, spod której ołówka wychodzą cud miód ilustracje. A potem poznałam jej drugą połówkę – Daniela – i wyszło Ich troje, tylko z innym układem płci niż u poprzedników. Ale mamy w swoim gronie muzyka. Choć więcej analogii do gwiazd moich podstawówkowych lat wolałabym jednak nie szukać 😉

Spotkanie nr 2

To samo Seminarium (czyżbym miała tam być? :D) i Agatka – moja animatorka. Relacja przetrwała i obecnie nie spotykamy się już w dominikańskich murach, ale przy kubkach gorącej kawy lub herbaty w Cafe Mari. Była chyba pierwszą osobą, która utwierdziła mnie w przekonaniu, że moja blogowa pisanina ma sens, więc śmiało nazwę ją matką chrzestną Babci Gawędziarki 😀

alexis-brown-82988

Spotkanie nr 3

Monika. Właścicielka cudownej lubelskiej kawiarni. Śliczna pogodna blondynka z grzywką. To ona doradziła mi i mojej przyjaciółce, żebyśmy złożyły wniosek o stypendium prezydenta na działalność artystyczną. Słabo nas znała, a wszystko tłumaczyła i cierpliwie odpowiadała na litanię pytań. Koniecznie odwiedźcie Cafe Heca!

Spotkanie nr 4

Ojciec Piotr. Niewiele tu trzeba komentarza, bo słowo „ojciec” wyraża go całkowicie. Mnie otoczył ojcowską opieką w momencie, kiedy na wątłych nogach stawiałam pierwsze kroki. Gdy właśnie takiej troski najbardziej potrzebowałam. A potem mi go zabrali. Ale nie do końca. Teraz jest tatą korespondencyjnym i tatą „zawsze pod telefonem”. Taki człowiek to najlepszy prezent. Proście o takich w listach do św. Mikołaja – prędko!

Spotkanie nr 5

Jana. Z powodzeniem wygrałaby plebiscyt na osobę z najbardziej błyskotliwym poczuciem humoru. Już widzę ją stojącą na podium, ze złotym medalem, wśród wiwatującego tłumu. Herbata z nią mija niepostrzeżenie i chciałoby się więcej i więcej (nie gorącego płynu, ale rozmowy :)), a co najwspanialsze Yana zawsze potrafi podnieść na duchu, a jej wiadomości wywołują u mnie nagłe uderzenie sił. Poznałam w maju, ale tak na serio i dogłębnie to zupełnie niedawno – podczas  wspólnego wyjścia do kawiarni. Było warto!

Spotkanie nr 6

Monika. Relacja niespodzianka. Byłam na jej koncercie, poznała nas Anetka, chciałam zrobić wywiad. A jak się potoczyło? Wspólne wypady do Ikei lub Lubartowskiej 77. Rozmowy nocą na fb. Bo jest z tych, którzy znają Józefa. Ma wrażliwe i dobre serce. I potrafi stawiać mnie do pionu za warkoczyk!

clarisse-meyer-149492

Spotkanie nr 7

Panie ze stażu w muzeum. To były fenomenalne trzy miesiące. Czułam, że się rozwijam, moje horyzonty poszerzają się jak biodra po czekoladzie, a intelekt pracuje na wysokich obrotach (unosiła się para!). A choć biuro w kamienicy było ciasne (ale własne), to pełne tak ciepłej, sympatycznej atmosfery, że do pracy wstawałam z przyjemnością i zapałem. Oj, łezka się w oku kręci. W tym, gdzie mam -1,25 dioptrii.

Spotkanie nr 8

Ola. Minęłyśmy się na stażu. Ona kończyła, ja zaczynałam. Wydawałoby się, że drogi skrzyżowały się na moment, ale wydawać to nam się może, a życie to nieustanna kinder niespodzianka. Ola jest świetną osobą, zaangażowaną w życie kulturalne. Jak widać staż może przynieść o wiele więcej, niż tylko doświadczenie zawodowe i wypłatę!

Spotkanie nr 9

Rodzina Kasi. Że Kasia jest cudownym zestawieniem dobra, delikatności, wdzięku i mądrości, to przecież wiedziałam od dawna. Żadne tam odkrycie. Ale wakacyjny weekend spędzony w domu jej rodziców na wsi spowodował, że odnalazłam realny odpowiednik rodziny Borejków (kto czytał Jeżycjadę, ten zrozumie). To był weekend z ciastem z malinami, spacerami po sadach, Wisłą mieniącą się w słońcu i domową pizzą. Ale przede wszystkim był to weekend w tak serdecznej, pełnej miłości atmosferze, że nabrałam podejrzeń, iż w tym pięknym domu bije jakieś tajemnicze źródło. Następnym razem dokładnie go przeszukam!

Spotkanie nr 10

Ania i Piotrek. Rodzeństwa to jednak mają tę moc! A już bliźniaki to szczególny fenomen. Ta dwójka jest wyjątkowa, bo pokazuje, że na bazie więzów krwi można zbudować niezniszczalne więzi serca. Kochani wrażliwcy! Aż chce się z nimi siedzieć przy herbacie. No a Ania ma tak świetny styl, że sorry, pani Jolanto, ale to ona powinna prowadzić Lekcję Stylu – bezsprzecznie!

annie-spratt-365600

Spotkanie nr 11

Piotrejko. Już tu wspominałam, że wesel w tym roku zaliczyłam sześć. K’woli ścisłości: nie własnych. Gdyby ktoś pytał, jestem panną Babcią. Ale nie o tym. Na pierwszym, kwietniowym, weselu poznałam Piotrejkę, który stał się moim trenerem osobistym, wspólnikiem biznesowym i ratownikiem w chwilach nagłego, alarmowego spadku nastroju. Dobry z niego człowieka. To przyjaciel męża mojej przyjaciółki (zrozumieliście coś?). Czyli zasada: przyjaciele moich przyjaciół… Albo jakoś tak.

Spotkanie nr 12

Paweł. Kolejny wywiad, który miał rozpęd i nie zatrzymał się na poziomie: pytanie – odpowiedź. Spotkałam się z Pawłem, a co za tym idzie z jego chęcią pomocy i otwartością. I jak tu nie cieszyć się ludźmi?

Spotkanie nr 13

Cynamonka. Znałam ją już wcześniej, ale jak to bywa w koleżeńskich relacjach – dosyć powierzchownie. Dopiero w tym roku poznałam jej wnętrze i spodziewam się, że bursztynowa komnata może się przy nim schować.  Cudna jest ta jasnowłosa rusałka z wielkim sercem i noskiem w książkach. Zajrzyjcie na Cynamonka, a przekonacie się sami!

Spotkanie nr 14

Pani Ewa. To jedna z tych osób, przy których można siedzieć i chłonąć. Po prostu. Wiem, że pozytywna energia to wyświechtany frazes, ale w jej przypadku to prawda najprawdziwsza. Gdy Pan B. ją stwarzał, dorzucił trzy nadprogramowe garści ciepła i miłości. Serio! Chyba nikt, kto ją zna, nie zaprotestuje. Wyszło mi słodko, ale nie umiem opisać jej fenomenu innymi słowami. Przepraszam!

Spotkanie nr 15

Starszy pan w autobusie. Siedziałam skulona na miejscu przy oknie i przesuwałam palcami paciorki różańca. Starszy pan wsiadł i poprosił: „Niech się Pani też za mnie pomodli!”. Potem opowiedział mi o swojej sytuacji dalekiej od sielanki. Bardzo się cieszę, że zdarzenie miało miejsce rano, w drodze do pracy. Dzięki temu osiem godzin codziennego wysiłku oraz bezsłoneczne popołudnie upłynęły pod znakiem wiary i uśmiechu. Starszy pan pokazał mi jak w naturalny i prosty sposób poprosić drugiego człowieka o pomoc, a tym samym wysłać mu komunikat „jesteś potrzebny”. Świetna sprawa!

To jedynie tegoroczne spotkania, a tak naprawdę tylko część tegorocznych spotkań, bo przecież było ich dużo więcej. Zastanawiam się, po co szukać złotego pociągu, skoro wokół jest tylu złotych ludzi. Jak ktoś nie widzi, to musi kupić mocniejsze okulary, bo cała masa wspaniałych osób włóczy się po świecie. Serio. I bardzo dobrze, że się włóczą, bo ich włóczęga nierzadko krzyżuje się z moją!

huy-phan-100866

Lubię ludzi.

Babcia

Reklamy

7 komentarzy Dodaj własny

  1. tucynamonka pisze:

    Ewelinko kochana, porządnie się zawstydziłam i jeszcze bardziej wzruszyłam, czytając Twój piękny wpis. 🙂
    Dziękuję Ci. Po prostu.

    Jesteś wspaniała. :* Nie myślałaś o udzielaniu korepetycji z dostrzegania w ludziach dobra i bycia kochaną osobą? 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Hahaha, ojej! Teraz to ja się zawstydziłam 😊

      Polubione przez 1 osoba

    1. Tobie też wszystkiego, co najlepsze! 🙂

      Polubienie

  2. Cleo pisze:

    No właśnie, bo czasem wystarczy się dobrze rozejrzeć.. a na pewno dostrzeżemy tych złotych ludzi, a może nawet i srebrnych..:D
    Tak swoją drogą- musisz być cudowną osobą! Mam nadzieję, że gdy mnie ktoś spotyka to też myśli sobie w ten sposób, że Pan B. dorzucił ze trzy dodatkowe garści ciepła i miłości…:)
    P.S Jak tam zdrówko? Wyszłaś ze szpitala???

    Polubienie

    1. Jestem pewna, że tak pomyśli, Kochana!
      Tak, już jestem w domu, dziękuję 🙂 To kochane, że pytasz!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s