„Pomóż Dzieciom Przetrwać Zimę” czyli o wielkości ludzkich serc

0462017-11-26-PDPZ-046

Nie ukrywajmy: trudno jest przetrwać zimę. Rankiem w egipskich ciemnościach wygrzebujemy się spod ciepłej kołdry, a gdy wracamy z pracy, uczelni czy szkoły po słońcu ani śladu – jakby celowo nas unikało. Niewiele ma to wspólnego z przyjemnością. Jednakże są tacy, którym zima razem z szarówką i mrozem niesie szereg innych, o wiele poważniejszych trudności: brak ciepłych kurtek, szalików i rękawiczek, w których dzielnie można stawać do walki z chłodem, brak makowca i barszczu z uszkami na wigilijnym stole, ziejąca pustka spod choinkowej przestrzeni, która powinna być wypełniona prezentami, brak bliskich, z którymi można by się było podzielić opłatkiem i złapać za ręce w drodze na Pasterkę. Podobne problemy przeżywają często najmłodsi, którzy z założenia powinni być szczęśliwi i beztroscy. A już szczególnie zimą, kiedy jeździ się na sankach, lepi bałwana i dostaje wymarzone podarunki od św. Mikołaja. Niestety – nie wszystkich dzieci dotyczą podobne przyjemności. Smutek na ich buziach pokazuje nam jak banalnym problemem jest brak słońca w zimowe poranki.

Na szczęście każdą pustkę da się wypełnić i nie brakuje ludzi, których serca i dłonie są pełne zapału, by to czynić. W odpowiedzi na potrzeby najmłodszych w 1993r. w Lublinie zrodziła się akcja „Pomóż Dzieciom Przetrwać Zimę”, która w okresie przedświątecznym niesie pomoc dzieciom. Wszystko zaczęło się od dziesięcioletniego Przemka z wieloosobowej rodziny, który w radiowej audycji pani Ewy Dados – „Jaśkowej dobranocce” – opowiedział o swoim pierwszym wyjeździe za miasto. To właśnie ten nieduży ale niezwykle dojrzały chłopiec ośmielił się poprosić panią Ewę o pomoc. W pierwszym, naturalnym odruchu dziennikarka Radia Lublin sięgnęła po portfel. – Nie chcę pieniędzy. Chcę, żeby Pani mi naprawdę pomogła – powiedział. Pragnął dostać pracę. Pani Ewa zrozumiała istotę problemu. Po odwiedzinach w rodzinnym domu Przemka wiedziała, że musi działać. Tak zaczęła się Akcja.

Dzisiaj Przemek mieszka w Warszawie, gdzie jest wolontariuszem Akcji. Nie jest odosobnionym przypadkiem. Wielu obecnych wolontariuszy, kiedyś było odbiorcami. Wdzięczni za to, że dostali pomoc, sami chcą ją dawać kolejnym potrzebującym dzieciom.

DSC02185

Pani Ewa Dados o Akcji opowiada mi z uśmiechem na twarzy. Mocno wierzy w ludzi. – W ludziach jest naprawdę dużo dobra. Czasem leży  pod kołderką, ale wystarczy iskra, żeby je wydobyć – mówi. W akcję włączają się przeróżne osoby – od biznesmenów, polityków po więźniów czy bezdomnych. Ci ostatni, mieszkańcy schronisk, sprzątają magazyny, w których składowane są dary i pełni wzruszenia mówią, że dzięki temu czują się potrzebni i wracają do społeczeństwa. To dowód na to, jakich cudów może dokonać wiara w człowieka i drzemiące w nim dobro.

Siedzę obok pani Ewy w głównej siedzibie sztabu Akcji przy Polskim Radiu Lublin. Niezwykle uderza mnie to, że w siedzącej obok mnie dziennikarce jest mnóstwo ciepła i miłości. Do potrzebujących dzieciaków i do wolontariuszy. Do każdego. Sama podkreśla, że w akcji nie ma tylko obdarowujących ani tylko obdarowanych. Każdy coś dostaje. A największym prezentem jest chyba wiara w drugiego człowieka i siłę jego pomocnej dłoni. Wszystkie osoby, włączające się w Akcję, z panią Ewą Dados na czele, są wolontariuszami. Nikt nie pobiera wynagrodzenia, Akcja bowiem nie dotyka pieniędzy zgodnie z życzeniem wspomnianego dziesięcioletniego Przemka. Darami przekazywanymi dzieciom mogą być zabawki, odzież, książki, środki czystości, żywność, ziemiopłody, ale także antena radiowa i telewizyjna a nawet talent czy czas. Dary są przekazywane dzieciom z rodzin wielodzietnych, niepełnych, rozbitych, znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej, podopiecznym  domów dziecka, domów opieki społecznej, schronisk, świetlic środowiskowych, ośrodków szkolno-wychowawczych oraz dzieciom niepełnosprawnym. Sztandarowe hasło akcji to: DAR SERCA ZA DAR SERCA, PODZIEL SIĘ TYM, CO MASZ, NIE ZBIERAMY PIENIĘDZY.

Ludzie mają mnóstwo pomysłów i szczerą chęć niesienia dobra. Szkoła Podstawowa nr 25 w Lublinie organizuje dyskotekę andrzejkową, a wstęp na nią należy „opłacić” maskotkami, grami bądź puzzlami przeznaczonymi dla pacjentów Dziecięcej Kliniki w Lublinie. Lubelscy artyści grają za darmo koncerty, na które przyjść mogą wszyscy darczyńcy Akcji. Lubelskie firmy darmowo udostępniają samochody wraz z kierowcami, Orange Polska przekazuje bezpłatną infolinię, a drukarnie nieodpłatnie drukują plakaty, logo (słoneczka) i identyfikatory. Ponadto na początku grudnia lubelscy koszykarze i goście rozgrywają „Mecz Słodkich Serc”, a zebrane na nim słodycze przekazywane są do wybranych domów dziecka, oddziałów dziecięcych lubelskich szpitali i ośrodków szkolno-wychowawczych.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pomysłodawcą Akcji jest wspomniana pani Ewa Dados a jej sercem – Radio Lublin S.A. Za jej koordynację odpowiada Główny Społeczny Komitet Organizacyjny Akcji, który pani Ewa nazywa jedną akcyjną rodziną. Tegoroczną akcję swoim patronatem objęła I Dama RP – pani Agata Kornhauser-Duda. Corocznie swym patronatem Akcję obdarowuje arcybiskup metropolita lubelski – w tym roku ks. Abp Stanisław Budzik.

Dodam, że Akcja nie dotyczy tylko Lublina i Lubelszczyzny. Na przestrzeni lat dołączają do niej kolejne miasta, w tym stolica. Każdy, niezależnie od tego gdzie mieszka, może założyć sztab. Dobro ma tę niezwykłą właściwość, że im bardziej się dzieli, tym bardziej się mnoży.

W Akcji „Pomóż Dzieciom Przetrwać Zimę” nie chodzi tylko o anonimowe przekazanie darów. Pani Ewa Dados mocno apeluje, aby każdy sztab zastanowił się, komu konkretnie chciałby pomóc, a następnie poznał te osoby, pochylił się nad nimi i poświęcił im swój czas. Chodzi nie tylko o dary materialne, ale również o to, by dzieci zaufały, poczuły się docenione i zaopiekowane i uwierzyły, że za rok też do nich przyjedziemy.

BAUMCS_001

Czasem sobie musimy pomóc przetrwać zimę, która jest w naszym sercu – mówi pani Ewa. – To my kształtujemy świat, w którym żyjemy. To wielka radość, gdy siedząc przy wigilijnym stole nakrytym białym obrusem możemy mieć świadomość, że dzięki naszej pomocy u kogoś pod choinką leżą prezenty – dodaje. Ma rację.

Rozmowa z panią Ewą sprawiła, że urosło mi serce. Nie wiem czy więcej w nim radości czy wzruszenia. Ale myślę, że w chłodny zimowy poranek, kiedy przy braku słońca musimy wysunąć stopy spod kołdry i stawić czoła codziennym obowiązkom, będzie nam o wiele łatwiej, gdy pomyślimy sobie, że właśnie zaczyna się kolejny dzień, w którym możemy obdarowywać oraz być obdarowanym.

DSC02205

Więcej informacji o Akcji na stronie internetowej: http://www.pdpz.pl/

Reklamy

2 komentarze Dodaj własny

  1. Ja właśnie wczoraj byłam na spotkaniu świątecznym u dzieci z wadą słuchu. Cudowne doświadczenie:) Niby dzieci z wadą słuchu, a było głośno jak w ulu:) Dużo śmiechu, dużo radości i aż łezka zakręciła mi się w oku kiedy dziewczynki, które dostałam pod swoją opiekę chyba z 3 razy mocno mnie przytuliły. „Czyniąc dobrze czujesz się dobrze”…takich spotkań nie zastąpią żadne suplementy czy witaminy, a serce po nich bije jak dzwon:)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Tak! Pięknie powiedziałaś! ❤

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s