Sąsiad sąsiadowi jadem

Zacznę malowniczo, zagaję poetycko.

Popijamy przepyszną aromatyczną herbatę z miodem, imbirem i goździkami. Nie możemy się nagadać  – jak to bratnie dusze. Czas upływa szybko, nie zauważam kiedy znika moja tarta z burakiem i jej czekoladowe ciastko. Tematów jest  cała masa. Buzie nam się nie zamykają. Poznaję jej niezwykłą historię i patrzę na nią z podziwem. Nie dość, że piękna i zawsze świetnie ubrana, to jeszcze niesamowicie silna. Dzielna niewiasta, która wygrała wiele wojen i z każdej z nich wróciła z tarczą. Dodam do tego, że jest błyskotliwa, inteligentna i z niebanalnym poczuciem humoru. Literacko uzdolniona i niezwykle kreatywna. Co nam z tego wyszło? No nie da się ukryć: obraz wspaniałej kobiety. Dla mnie i innych pań doskonały materiał na przyjaciółkę, zaś dla panów – na wymarzoną żonę.

matthew-henry-86779

Koniec poezji i malowniczości. W tym miejscu podejrzliwy czytelnik zacznie wietrzyć podstęp. Stwierdzi: Coś ta babcia czaruje, podaje nam jakąś apoteozę, w dodatku okraszoną herbatką i goździkami, a gdzieś przecież musi być haczyk. Rysa na życiorysie.

Ma rację.

Jest rysa na życiorysie.

Ta niezwykła kobieta

jest

z Ukrainy.

doug-robichaud-3529

No i dobra: mamy konkret. Pochodzi hej tam, gdzieś znad czarnej wody, urodziła się i wychowała na zielonej Ukrainie.

Co to znaczy?

To znaczy, że mimo jej niezwykłych zdolności, zarówno jej wiersze jak i proza lądują w szufladzie, bo żeby cokolwiek wydać na Ukrainie, trzeba rozdać porządne łapówki. Po polsku z kolei (choć mówi bardzo dobrze) nie umie oddać głębokości metafor i pełnego zawiłości języka poezji. To przecież nie ten język, który ma w sercu.

Mimo, że ma trzy dyplomy i szereg pożądanych umiejętności, potencjalni pracodawcy krzywo patrzą na jej miejsce pochodzenia. Wszystko ładnie pięknie, ale Ukrainka? Nie, nie. Przecież mamy predestynację, nie wszyscy są w szczęśliwym gronie zbawionych.

A jak już gdzieś pracuje, to poniżana, traktowana z góry. Atmosfera gęsta od cynicznych uśmiechów. Psychiczna udręka. Tylko dlatego, że miejsce, gdzie się urodziła i wychowała jest za bardzo na wschód.

dustin-lee-19667

I jeszcze to najgorsze. My. No bo wiadomo – UPA i Stiepan Bandera. A my przecież tacy patrioci, wierni swojej historii. To dlatego na ulicy obrzucamy ją obelgami, wyzwiskami. Każemy wracać tam, skąd przyszła. Na uczelni nie odpowiadamy „cześć”. Patriotyzm zobowiązuje. Nie jestem pewna czy do bycia bydlakiem, ale może się nie znam? Jej pradziadek też zginął z rąk banderowców, ale nas to nic nie obchodzi. Bo z Ukraińcami należy walczyć, a z nas waleczny naród.

Okropnie mi wstyd. Boli jak dżuma. Bo moja koleżanka to osoba o niebagatelnej wartości. Tylko ktoś jej do tej wartości nie daje prawa. Bo przecież ma nietakie pochodzenie. No i jak tu docenić? Nie wypada.

Ona i osoby jej podobne nie ponoszą odpowiedzialności za to, co zrobiła banda UPA. Argumentowanie, że wszyscy Ukraińcy to banderowcy jest więc tak idiotyczne jak stwierdzenie, że wszystkie kobiety to prostytutki, bo niektóre nimi są. Przepraszam, ale nie widzieli może Państwo logiki? Bo gdzieś zgubiłam.

A najlepsze w tym wszystkim jest to, że ona się na nas nie obraziła. Wręcz przeciwnie, mówi, że to ją uczy Miłości. Że dzięki temu jest mocniejsza i dowiaduje się jak kochać takich, którzy kochać nie chcą.

Mało co tak porusza!

hai-phung-301424

Ona się nie gniewa, ale mnie jest wstyd za każdego Polaka, który obraża Ukraińców i bólem przeszywa mnie każde agresywne zachowanie moich rodaków.

Ja zamierzam się z Ukraińcami zaprzyjaźniać. I chodzić z nimi na herbatę z goździkami.

I nie tylko ja, bo są i sprawiedliwi wśród narodów świata. W lubelskiej wspólnocie znalazła przyjaciół, osoby, które kocha do utraty tchu i które do utraty tchu kochają ją. Z nimi jest u siebie niezależnie od tego, co ma wpisane w dowodzie. Kiedy do nich przychodzi, to już jest lepiej, już bezpieczniej. W zanadrzu dobre słowo, herbata, rozmowa, modlitwa. Śmiechu jest co nie miara, są wygłupy, jest swoboda, a jak trzeba to podadzą rękaw, żeby w niego popłakać. Każdemu, kto go potrzebuje. To wcale nietrudne. Serio.

A ci, którzy wolą agresję, niech popatrzą i się pouczą. Pilnie jak Mickiewicz w Wilnie.

Sąsiad sąsiadowi sąsiadem.

omar-lopez-296937

Reklamy

4 komentarze Dodaj własny

  1. Hipis pisze:

    Zasadniczo staram się nie patrzeć na narodowość, tak po prostu. Na moim wydziale słychać japoński, ukraiński, angielski, litewski, węgierski, czeski, łacinę, nawet staro-cerkiewno-słowiański albo abstrakcyjny już dla nas język staropolski. W końcu jesteśmy naraz filologią słowiańską i klasyczną. W akademikach też ludzie starają się być w porządku, jeżeli wyzywają kogoś pisemnie za syfienie w kuchni, robią też wersję po angielsku, z odpowiednią warstwą wyzwisk, żeby każdy poczuł się odpowiednio dotknięty. Dla mnie człowiek to człowiek, jak jest mendą to jest, jak nie, to fajnie. A jak masz zakumplowanego Ukraińca, to możesz go prosić o czytanie ci różnych tekstów cyrylicą, dla porównywania sobie języków słowiańskich. Przy historycznym rozwoju polszczyzny się przydaje.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dokładnie o to chodzi! W każdym narodzie są ludzie i parapety 😉 😀 A tak na poważnie to bardzo trafna refleksja i świetny pomysł z tym czytaniem tekstów. Dzięki!

      Polubienie

  2. Nie wiem gdzie trafiła Twoja koleżanka, bo w mojej firmie (korpo) jest całkiem sporo Ukraińców, Białorusinów czy innych nacji zza Buga i nikt ich nie dyskryminuje z tego powodu, ale u mnie generalnie jest taka masa narodowości i kultur, że jeśli ktoś jest Słowianinem to na pewno „swój”

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ojej, a w jakim mieście?

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s