NieJoyce’owy strumień świadomości

 

SONY DSC

Zawyłam do księżyca. Obiło mi się o uszy, że gdzieś na wyżynach ludzkości zasiadło zło. Ale ja jestem nisko i tutaj jest dobrze. Chyba wszyscy czekamy w tej Przedapokalipsie, rzucając wokół krótkie, rozgorączkowane spojrzenia. Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie? Co to będzie? „A Duch Boży unosił się nad wodami.” Czasem to nawet śmieszne. Tak zaślepieni brną w przepaść przekonani o słuszności idei. A ja to bym chyba wolała ciemną nocą na szczere pole. Rozpalić tam ognisko i siedzieć. Sama. Sama niesama. To nawet trochę mistyczne. Czuję smak osmolonych ziemniaków. Zęby robią się czarne. Łapczywie się wgryzam. Wgryzaj się łapczywie. Dlaczego nie? Przejeżdżam przez ciemne miasto i każdy jego skrawek ma mnie. Nosi mnie. Wszędzie moje odbicie. Egzystencja zaklęta w przestrzeni. Chyba nie chcę patrzeć. Lepsze to pole. Topole. My tacy spętani. Maleńki grzech. Mały grzech. Średni grzech. Duży grzech. Bardzo duży grzech. Ogromny grzech. Grzech… (ręka drży; czy to słowo ma paść?) śmiertelny. To może jednak ognisko? I dym. I piekące spojówki i zapach spalonych liści. Wszystko przecież ze strachu. Każde zło, każda niemiłość nasza powszednia. Ze strachu. Łatwo się poddać. Sunąć ulicami w poczuciu beznadziei. Innych. Dlatego, że własnej. Tymczasem jej przecież nie ma. Za to znam sekret: jest Miłość. Ile Ty masz cierpliwości? Nigdy sobie nie myślisz: po co mi to było, te gwoździe i te ciernie w skroniach? Przebijają się przez tkanki. Głęboko, coraz głębiej.  Nie. Nie myślisz. Nigdy tak nie myślisz. „Ojcze, przebacz im.” Nam. A czy Ty nie wolałeś na to ognisko? Nas wolałeś. Przeczytałam tekst jego piosenki i płaczę. To może inaczej: dlaczego nie zejdziesz i nie pokażesz? Miłość,  umiesz z największej ciemności, wszystko, każdego, da się. Okropna jestem. Przepraszam. Tak jak ci, którzy kazali Ci schodzić z krzyża. Ale przecież Cię kocham. A Ty mówisz: pokazuję. Pokazujesz. Odbudowaliśmy Warszawę, odbudujemy Eden. To tak blisko, w zasięgu ręki. Zło przecież dawno przegrało. Niech się szamocze i rzuca, nigdy już nie wyjdzie ze swej straconej pozycji. Czego się bać? Podaj rękę. „A Duch Boży unosił się nad wodami.”

Reklamy

2 komentarze Dodaj własny

  1. tucynamonka pisze:

    „Przejeżdżam przez ciemne miasto i każdy jego skrawek ma mnie. Nosi mnie. Wszędzie moje odbicie. Egzystencja zaklęta w przestrzeni.” – przepiękne!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s