Na zawsze moja

DSC_0758

 

Przyznaję, że trochę jestem o to zła. W dzisiejszej fejsbukowo – instagramowej Narni odebrali mi ją i jeszcze mówią, że jest ich. Taka się zrobiła mainstreamowa, że chyba pierwszy raz w życiu odnalazłam się w głównym nurcie.

Nawet nie za bardzo mogę o niej napisać, bo się powtórzę, bo teraz u wszystkich blogasińskich kakao, względnie herbata, gruby koc, dobra książka (a przynajmniej taka, co się ładnie prezentuje na zdjęciu), aromatyczna świeczuszka.

 

DSC_0716

 

No, Babciu, dość już tego hejtu. Powinnaś się cieszyć, że ją docenili.

No wiem, zazdrośnica się we mnie odezwała. Bo ja kochałam ją od dziecka. Wierna od kołyski po grób.

I w ogóle to myślę, że cała jestem w jakiś sposób jesienna. Moja osobowość jest jesienna. I cały czas zbieram te żółte liście. Potem mi się błąkają po torebce między portfelem, dokumentami, milionem chusteczek (wszak jesienią cieknie z nosa), kluczami, różańcem, telefonem, książką i – neverending story.

 

 

DSC_019

 

No ale co ja na to poradzę? Lubię, gdy pada deszcz. Gdy świat jest taki trochę smutnawy i pociągający nosem, a jednocześnie bardziej ludzki, bliski i nie tak agresywny. Można się rankiem zapakować w sweter i podróżować w nim przez cały dzień. Nieco się jest schowanym, mniej na wierzchu. Za szalikiem jak za obronnym murem, a te dłonie w kieszeniach w końcu bliżej mnie niż tego, co przerasta siły. Nawet herbata zmienia funkcję, bo gasi tysiące pragnień. Pragnienie ciepła i bezpieczeństwa, i spokoju, i akceptacji.

 

DSC_0796

 

A kiedy tacy zabunkrowani ludzie suną po ulicach w swoich płaszczach, to wydają się bardziej bezbronni i każdego ma się ochotę przytulić, wytrzeć mu nos i zaciągnąć na gorącą czekoladę.

Więc przyznaję się, ja sama też zapalam świeczki z Ikei (tak cudnie pachną karmelem!), zakładam grube skarpety z pomponikami i piję herbatę w ulubionym kubku. No i obowiązkowo pogrążam się w lekturze. Bo nawet jak mainstream ją sobie na trochę wypożycza, to jesień i tak zostanie na zawsze moja.

 

DSC_0757

A zdjęcia oczywiście przecudownej Cynamonki:

https://tucynamonka.wordpress.com/

https://www.facebook.com/tuCynamonka/

 

Reklamy

6 komentarzy Dodaj własny

  1. Hipis pisze:

    Czemu grube, ja czytam cienkie książki, żeby móc trzymać je w jednej ręce, a drugą ręką mieszać jabłka na owsiankę. Kiedyś w życiu spróbowałam być tak uroczo normalna i czytać książki z herbatą, ale szczerze mówiąc wolę robić to, co lubię, niż być instagramowa 😛 Czyli chleb z masłem orzechowym i bananami, namiętne łuskanie słonecznika i oglądanie Star Treka – to przepis na tegoroczną jesień. A wieczorami wolę pochodzić po osiedlu i popatrzeć na drzewa, ostatnie kwiaty, obsypujące się, poniemieckie kamienice; pozaglądać w okna i wyobrażać sobie, że jestem samotnym wędrowcem, błąkającym się w poszukiwaniu celu i dobrych ludzi, którzy ugoszczą go kolacją. Historie nie zaczynają się od tego, że ktoś siedzi w domu, tylko od tego, że ten jakiś Gustaw puka do jego drzwi chłodnego wieczoru, więc wolę być Gustawem.
    Zresztą, czas Dziadów wyznacza mi koniec jesieni cichej, optymistycznej, a rozpoczyna jesień nieco przerażającą, umierającą i szarą, czyli moją totalnie ulubioną ^^

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ojej, tak cudownie to napisałaś, że siedzę z otwartą buzią i nie wiem, co odpowiedzieć!

      Polubienie

  2. tucynamonka pisze:

    Ojej, dobrze znam to uczucie, kiedy coś od zawsze lubisz, tak szczerze, od serca i nagle staje się to modne. Niby powinnaś się cieszyć, ale jest odrobinę smutno i leciutko kluje jakaś irracjonalna malutka zazdrość. 😀
    A co do ludzi za murami płaszczów i szalików, to naprawdę ciekawie na to patrzysz. Mnie z kolei zawsze wydawali się wyniośli i zamknięci w swoim świecie, szczególnie w autobusach i ze słuchawkami. Bałabym się podejść, a co dopiero uściskać. 😉 Teraz spojrzę na nich odrobinę inaczej.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jejku, ale to jest niezwykłe jak różne rzeczy potrafimy dostrzec w niby tej samej otaczającej nas rzeczywistości! 😀

      Polubienie

  3. kasia.szarek pisze:

    Także od zawsze bardzo lubiłam jesień. I również odkryłam ostatnio, że jest wiele takich osób. Bardzo mi się spodobało Twoje określenie „Babciu” napisane na jednym z blogów „sezon sweterkowy”. Szalenie je polubiłam. A jesień w Krakowie mamy taką:

    https://drobnechwile.wordpress.com/2017/10/16/jesien-w-krakowieautomne-a-cracovie/

    Z nastrojami bywa różnie. Jesień (dla mnie ciepła, ale nie przesadnie) jest przytulną porą roku. Lubię chłodne poranki, zapach palonych liści i rzecz jasna kolory. Mnie nawet ucieszyło, że jest nas więcej jesiennolubnych. Ta pora roku wydaje mi się melancholijna. Bo wiosna to jakby narodziny. To oczekiwanie na coś. Szczególnie ta wczesna.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ojeeeej, jaka cudowna jesień w Krakowie! Zakochałam się w tych zdjęciach! Kolejna bratnia dusza – bardzo się cieszę, że też lubisz jesień i tak pięknie o niej piszesz 🙂 Bardzo trafne i malownicze te Twoje porównania! ❤

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s