Obstalowana i nieodebrana

Bardzo się boję. Że pobrudzę albo uszkodzę. Siadam do tego wpisu z lękiem i wytężonym umysłem. I z różowym zeszytem. Zadanie trudne, bo muszę ulepić to palcami pianisty. Których nie mam. Ale cóż – ołówek w dłoń. Spróbuję.

D2H7OS598P

Nie poszłabym z nią na kawę. Obserwowałabym na bezdechu z trzeciego rzędu. Trochę strach się narażać, bo język miała cięty. Powiedziała, że słowa „urokliwy” używają ludzie o uszminkowanych ustach, brudnych majtkach i pustych duszach. To co powiem może prowadzić do fałszywych wniosków, ale ja go używam. Hmm.

Jednocześnie jest taka nasza, swojska. Wszyscy ją przecież w sobie nosimy, bo życie, kochanie, trwa tyle co taniec i to był maj, pachniała Saska Kępa. Bo taka już ona była – dziewczyna z sąsiedztwa.

Autorką książki „Lubię farbować wróble” jest Violetta Ozminkowski, ale treścią wypełniła ona. Ona zawsze potrafiła wypełniać treścią.

Książka ma formę wywiadu. Wywiadu pośmiertnego. Do autentycznych wypowiedzi poetki współczesna dziennikarka ułożyła pytania. Z początku daje to nieco dziwne wrażenie, ale po niedługim czasie można się przyzwyczaić. Nawet więcej – ma się wrażenie, że panie siedzą gdzieś obok przy kawiarnianym stoliku. Na wyciągnięcie ręki.

CG276EDF9X

Już się pewnie domyślacie, że mowa o Agnieszce Osieckiej. Ta poetka fascynuje mnie jak mało kto. Sama o sobie mówiła, że jest cyganeryjna. Tę cyganeryjność czuć. Zdradzała ją myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem.

Osiecka była z tego świata, do którego wyrywa mi się prawy i lewy przedsionek. Jej ciotka, hrabina Raczyńska, posiadała kawiarnię „Sztuka i moda” w miejscu, gdzie potem stanął hotel „Victoria”. Czytał tam wiersze Światopełk Karpiński, przychodzili tam rodzice Agnieszki. Powiedzcie, proszę, że też to czujecie! I jeszcze STS, i przyjaźń z Cybulskim, Kobielą, Hłaską. I życie gdzieś na granicy tego, co istnieje, a tego, o czym marzymy.

AU9DSLYP85

Myślę też, że odnalazłam w niej trochę siebie. Owszem, przy jej pomniku trwalszym niż ze spiżu mój może być co najwyżej z aluminium. Ale ociupinkę wspólnoty dusz, serc, umysłów czy – co tam Pan Bóg wymyślił – dostrzegam. Na przykład tutaj, proszę: Do pisania i w ogóle do sztuki przyprowadziło mnie gadulstwo. Są tacy ludzie, którzy potrzebują opowiadać. Mówiłam do zabawek, mówiłam sama do siebie, mówiłam trochę do dziadka, który miał cierpliwość mnie słuchać. I tu: ja potrafię być bardzo męcząca dla otoczenia, zadręczam je jakimiś długimi opowieściami, zwierzeniami, rozważaniami. I jeszcze tu: Bardzo emocjonalnie podchodzę do wszystkiego. Obie przeplatamy też w sobie dorosłego z dzieckiem. Karmimy raz jedno, raz drugie, a czasem chcemy naraz. Są też takie podobieństwa, które trzymam pod kluczykiem. I różnic też jest sporo. Np. mój konserwatyzm i jej światoniepogląd. Bowiem poglądów Agnieszka Osiecka nigdy sobie nie ukształtowała. Ale nie ujmuje jej to uroku.

Bardzo bawią mnie przytaczane przez nią anegdoty. Np. o tym, że Bolek Sulik (przewodniczący KRRiTV) był tak roztargniony, że w windzie pokazywał bilet miesięczny. I cóż. Jedna taka historyjka i pozamiatane.

Osiecka twierdziła, że ona i jej przyjaciele artyści (artyściele?) w swojej obyczajowości bliscy byli okresowi 20-lecia międzywojennego. Zawsze to wiedziałam. Dzisiejsze próby zbudowania tego klimatu są jakieś takie… nietakie. Nie umiemy w to.

Momentami książka jest smutna. Ale nie dlatego, że taki mamy klimat tylko dlatego, że życie wytargało tę piękną kobietę za blond czuprynę. Może to z zazdrości o jej talent i czar podrapało jej mądrą buzię pazurami? Dużo bólu ją spotkało. A przecież serca nie trzeba miąć tyle razy.

BG7CZQ5JRN

Gosposia jej matki skarżyła się wszystkim, nawet obcym: Ona nic nie umie, tylko pisać. Poetka całą sobą i jeszcze bardziej chciała, żeby te słowa jej rzeczywiście dotyczyły. Tak bardzo rozumiem.

Nie powiem Wam dlaczego ten wpis nosi tytuł „obstalowana i nieodebrana”. Wiąże się to z obrazkiem prześladującym Osiecką – tak pięknym, że księżna Kate przegrywa. Ale musicie sami przeczytać. Tego nie dotknę, bo zepsuję. Czasem lepiej nie wyciągać paluchów.

„Lubię farbować wróble”. Pamiętajcie, przeczytajcie.

0RO6A9RGJF

Reklamy

8 Comments Add yours

  1. tucynamonka pisze:

    Ew, jak to jest świetnie napisane! Złapałaś wiatr w żagle. 🙂 I teraz będę musiała dopisać kolejną pozycję do mojej listy książek „do przeczytania”, która bez przerwy niepokojąco się wydłuża. 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Znam ten problem z wydłużającą się listą! :/

      Polubienie

  2. nie słyszałam o tej książce , muszę to nadrobić bo Osiecką uwielbiam

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ojej, wspaniale – jest nas więcej! ❤

      Polubienie

  3. per Zofka pisze:

    Ja nie jestem fanką Agnieszki, ale Twojego postu tak!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ojejku, dziękuję, Kochana! ❤

      Polubienie

  4. Anna Szuba pisze:

    Nie słyszałam o tej ksiażce, ale zapowiada się ciekawie. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s