Rozpisana na smutno

Jestem rozpisana na smutno. Na smutno pisze się najlepiej. Jest też zimno, więc usiłuję ogrzać się w rękawach nieszczególnie ciepłego sweterka. Wychodzi to marnie. Skoro jestem przygnębiona i najchętniej ukryłabym się w grubym, obszernym swetrze i leginsach, przed telewizorem, oglądając filmy animowane i pochłaniając słodziutkie smakołyki (cóż – czasami moje osobiste, wewnętrzne zasoby słodkości nie wystarczają), to dzisiejszy wpis nie będzie ani trochę ambitny. Ew wielkim poetą nie jest. Dziś będzie o smuteczkach. Proszę mi wybaczyć. Nawet Babci zdarza się nie być perfekcyjną.

 

SONY DSC

 

Spostrzegawczy czytelnik zauważy, ze jest to rodzaj autoterapii. Przed mniej spostrzegawczym się przyznaję. Jest. Będą więc babskie (czy babciowe?) sposoby na smuteczki. Może i mnie zrobi się lżej na sercu, gdy zacznę je opisywać. Gotowa. Do startu. Start.

 

FILMY

Wspomniałam o tym wyżej. Troszkę się powtarzam, ale myślę, że warto, bo to naprawdę świetny sposób na przygnębienie. Przyda się cieplutka kołdra lub koc, kubek gorącej herbaty albo kakao (najlepiej kubek bez ucha, o który można ogrzać łapki – bo od łapek do serca) i miska popcornu. Po filmowej uczcie trzeba mieć słone usta. Nie widzę inaczej. Tak, tak, wiem co powiecie, ale mnie nie rusza połączenie kakao + popcorn. Głosuję za. Wybieram oczywiście filmy animowane. Ostatnio na tapecie Minionki (też lubię banany ;)) i  Balerina (ajaj, jestem poruszona na samą myśl). Jest też seria dobra na wszystko czyli Star Wars. I od razu moc ze mną. Do oglądania filmów można wziąć towarzysza, w mojej sytuacji świetnie sprawdza się siostra. I Gerwazy. Pozdrawiam oboje!

 

SPACER

Nie mam długich i zgrabnych nóg, mam wielkie i nieforemne stopy, ale przy chodzeniu sprawdzają się doskonale. W szmacianych tenisówkach – bo tak najlepiej. Dobrze, gdy lekki wiatr głaszcze po buzi. Dobrze też przy okazji troszkę pośpiewać. W repertuarze babci wszystko – od pieśni kościelnych po biełyje rozy. Platynowa płyta już niedługo.

Chodzenie pomagało mi zawsze. Prawa – lewa, prawa – lewa. Myśli od razu się porządkują. Ta szuflada, tamta szuflada. Jaśniej i prościej. Czysto.

Pomaga także kontakt z naturą. Ład w świecie przekłada się na ład w sobie samej.

Włosy związane w kucyk podskakują z każdym krokiem. Białe tenisówki w zetknięciu z kurzem chodnika przestają być tak białe. Cichutko, Ew. Już jest lepiej.

 

DSC05977.jpg

 

SŁUCHANIE

Pomyślicie, że słuchanie innych, ale tym razem nie będzie tak altruistycznie. Chcesz być pocieszycielem strapionych, więc pociesz także siebie. Ja pomyślałam o słuchaniu muzyki i audiobooków. Wczorajszego wieczoru w meandrach kołdry uspokajałam się słuchaniem Ojca chrzestnego. Tytułowej postaci głosu użyczył Janusz Gajos. Sposób jest dobry, bo pomaga oderwać myśli od wiszącej nad nami chmury, a skupić się na tym, co słychać. Oddech lądujący w miękkiej poduszce stopniowo się uspokaja. Lepsze to niż prozac (albo i nie, nie wiem :/). W każdym razie zawsze miło jak ktoś nam pogawędzi do ucha. A jeszcze jak historia jest ciekawa i wciągająca!

Muzycznie pocieszają mnie Monika Kowalczyk, Dawid Podsiadło i Studio Accantus. Dobrzy z nich terapeuci.

 

18557206_724181461121034_7674361162098610737_n

 

PRYSZNIC

Szczegółowy opis mojej własnej kąpieli zostawiam sobie – wybaczcie. Zaznaczę jednak, że woda musi być gorąca, a żel pachnący. Lubię wanilię, czekoladę, mleko i miód albo korzenne zapachy. Smutki spływają. Na szczęście nie z oczu.

 

KSIĄŻKI

Miłość życia. Ni mniej, ni więcej. Ani trochę nie wyobrażam sobie braku ich zapachu, papieru szeleszczącego pod palcami, alternatywnego świata, który się w nich kryje. Tego najpiękniejszego – literackiego – świata. Bo uboga byłaby rzeczywistość bez literatury. Obecnie towarzyszy mi książka o Agnieszce Osieckiej – Lubię farbować wróble. Czerwcowe dni spędzam z nią. Niezły z niej kompan.

Z książkami rozmawiam. Bo skoro one mogą mówić do mnie, to i ja mogę do nich. Długopisem lub ołówkiem (zależy co pod ręką) zapisuję im na marginesach swoje refleksje, polemiki, wyrazy zachwytu, wdzięczności czy oburzenia. Dogadujemy się. Dialog podstawą związku. Tyle w temacie.

 

SONY DSC

 

ROZMOWA

Autor natchniony był rzeczywiście pełen mądrości, gdy pisał, że „kto przyjaciela znalazł, skarb znalazł”. Na szczęście przyjaciół i kilogramów mi w życiu nie brakuje.

Przyjaciele to nieoceniony dar. Wyszłam wczoraj z pracy utopiona we własnych łzach, ledwo łapiąc oddech – i miałam dokąd pójść. Ania postawiła mnie do pionu za warkoczyk, ogrzewając owocową herbatą i karmiąc słodyczami. Wysłuchując. Gdy wracałam, rudą burzą loków wyrosła przede mną Karolina. Z każdym jej – zwyczajnym przecież – słowem było mi spokojniej. Mniej strasznie. Jest też Madzia, która trwa zawsze – moja Rut, czekająca na mnie z czapką po niefortunnym pofarbowaniu włosów. Ala siedząca przy mnie 10 godzin na SORze. Ola i Paweł ściągający mnie na drugi koniec Polski, by utulić w bólu. Moja siostra. Beatka. Kuba. Kamil. Kasia. Asia. Ilonka. Deptuś. Gosia. Pusia. Piotrejko. Jagoda. Mądra Karola. Ojciec Piotr. Ks. Adam. I inni.

Są. Dzielą się herbatą. Dzielą się jedzeniem. Dzielą się ciuchami. Dzielą się sobą.

 

8

 

 

SPANIE I JEDZENIE

Ja wiem, podstawa piramidy Abrahama Maslowa. Ale co ja poradzę, że to tak pomaga! Piżama, Gerwazy, kołdra i poduszka. Oj, jak mi dobrze i błogo. Trochę to moja twierdza, moja forteca. Sprawnym skokiem dostaję się do ciepłego łóżka i od razu robi się bezpieczniej. Moje demony mają ograniczony dostęp. A przy łóżku niezmiennie siedzi Pan B.

 

SONY DSC

 

Jedzenie również pomaga. Przyznaję, że zajadam smutki. Wszystkim, co dobre. Teraz zjadłabym naleśniki z serem. Albo racuchy z jabłkami autorstwa babci Marysi. Pierogi z kapustą mojej mamy. Bo mama bije na głowę Ewę Wachowicz i Gordona Ramseya.

 

PISANIE

Daleko mi do Bolesława Prusa, George’a Orwella czy Franza Kafki. Nigdy nie stworzyłam nic na miarę Dżumy Alberta Camusa, a moje wiersze są daleko poza orbitą twórczości takich artystów jak Herbert, Różewicz czy Szymborska. Nie doskakuję do nich nawet z trampoliny. Ale kocham pisać. Miłość nie do końca da się wyjaśnić, dlatego i mnie trudno powiedzieć dlaczego to aż taka pasja. Ale bez tego nie umiem. Wyrażałam się poprzez pisanie od czasów, gdy większość mojego dnia wypełniały lalki barbie albo karmienie baby born. Bez pisania to nie ja. Bez pisania nie mogę. Bez pisania to jak bez siebie.

 

SONY DSC

 

ZAKUPY

Pewnie, że lubię. Jestem kobietą. Jest mi miło i luksusowo, gdy wychodzę z galerii handlowej z torbami pełnymi ślicznych sukienek, spódniczek, bluzeczek, nową parą jeansów modelujących mą sylwetkę z biodrami do rodzenia słoniątek, zgrabnymi butami, pachnącymi kosmetykami, fikuśnymi ozdobami do włosów, słodką i dziewczęcą piżamką, książkami o lśniących okładkach, kolejnym kubkiem – mimo że szafka nie umie już temu sprostać, różowymi ołówkami, ładnym zeszytem czy pojemną torebką, w której tylko na początku nie było chaosu. Cytując poetę – „to lubię”.

 

WYOBRAŹNIA

Dobrze, że od małego szłam z nią pod rękę. Zawsze byłam Anią z Zielonego Wzgórza. Zawsze miałam kluczyk do wyimaginowanego świata, w którym do woli spełniałam marzenia. Nie, nie chcę powiedzieć, że w realu się poddaję, nie mam zdolności czy woli działania. Mam nadzieję, że tak nie jest. Ale wyobraźnia pomaga. Koi. Jest zaprawą do budowania nadziei.

 

SONY DSC

 

Ode mnie dziś tyle. Idę zrobić herbatę w kubku bez ucha i zajeść smutki zupą. Rozpisana. Na smutno. Ale już nieco mniej.

 

SONY DSC

7 komentarzy Dodaj własny

  1. gryzelda pisze:

    ❤ piszesz tak pięknie, można się przenieść w Twój świat. oprócz tego, ze bardzo mądrze to tak dobrze się to czyta….
    p.s. damy w XIX wieku też czytały z ołówkiem w dłoni! inaczej się nie liczyło 🙂
    p.s. 2 też mam podobne sposoby na chmury nad głową 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jak miło usłyszeć takie słowa! Dziękuję! ❤ A o XIX- wiecznych damach piszę pracę magisterską 🙂

      Polubienie

  2. Agata pisze:

    Droga Babciu!
    Tak się cieszę, że Cię odkryłam w odmętach Internetu! Piszesz tak pięknie i tak bardzo się z Tobą identyfikuję, nie tylko w temacie OCD. Chciałam Babci napisać, że tak już czytam kolejny dzień Babci posty po kolei od samiuśkiego początku i czuję cały czas taki znajomy klimat, znajome ciepło w głowie i w sercu… i już wiem! Nie wiem jak Babcia to zrobiła ale Babcia chyba ma w sobie tę samą cząstkę co Małgorzata Musierowicz i to czyni Babci pisanie takie… no takie cieplutkie, milutkie, fascynujące, mądre i niezwykle bliskie. Dokładnie tak jak u autorki Jeżycjady!
    Chcę czytać do końca świata i jeszcze dłużej! Przesyłam same serdeczności 🙂
    Agata

    Polubione przez 1 osoba

    1. O matko, to chyba najpiękniejszy komplement, jaki kiedykolwiek dostałam! Dziękuję stokrotnie!!! ❤️ Kocham Jeżycjadę całym sercem! Całuję Cię mocno! Aż chce się pisać po takich słowach! 😘

      Polubione przez 1 osoba

      1. Agata Janisz pisze:

        Ja też kocham Jeżycjadę do samego nieba i z powrotem!❤ Życzę Ci Kochana dalszej obfitej weny twórczej!
        PS. I ja dziękuję za przemiłą odpowiedź😊 i też całuję mocno!😘😘

        Polubione przez 1 osoba

  3. Elina pisze:

    Z tymi stopami to kłamstwo. Przyjrzyj im się dobrze, to je pokochasz 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s